Dziennik Gazeta Prawana logo

"Nietykalni" i katharsis tylko na chwilę

13 kwietnia 2012, 09:47
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Nietykalni
Nietykalni/Media
"Nietykalni" bawią i wzruszają, ale ten efekt został osiągnięty za pomocą uproszczeń i schematów.

Ponoć we Francji skali fenomenu "Nietykalnych" nie da się zmierzyć tylko liczbą sprzedanych biletów – zresztą imponującą, bowiem film zobaczyło tam ponad dwadzieścia milionów widzów – to wydarzenie wychodzące dalece poza kinową salę. Zadziwiające więc, że obraz okrzyknięty przez frankofoński świat wydarzeniem kulturalnym minionego roku, choć wypełnia swoje podstawowe zadanie wpisane w ramy kina gatunkowego, jest ideologicznie wątpliwy i mętny, a efekt komiczny zostaje osiągnięty schematycznymi półśrodkami.

Owszem, film potrafi rozbawić i komedia to momentami pierwszorzędna, choć scenariusz bazuje na ogranych, lecz bądź co bądź skutecznych chwytach. Do tego "Nietykalni" sprawnie grają na emocjonalnej strunie i nie popadają w pretensjonalny sentymentalizm; chyba nie sposób się choćby odrobinę na tym filmie nie wzruszyć. To jednak efemeryczne katharsis, przeżywane już wcześniej na niezliczonych filmach. Dzieło duetu Olivier Nakache i Éric Toledano porusza się w stosunkowo mało skomplikowanej przestrzeni, opierając humor na znanym już z amerykańskich buddy films z lat 80. kontraście charakterów – czarnoskórego prostaczka o imieniu Driss i bogatego, sparaliżowanego od szyi w dół Philippe'a, nad którym chłopak w wyniku serii zbiegów okoliczności ma sprawować pełnoetatową opiekę.

Film traktować miał o potędze przyjaźni zdolnej przestąpić pozornie nieprzekraczalną barierę klasową i materialną, ale to tylko ułuda – faktycznie Driss ma wstęp na salony wyłącznie dlatego, że pozwala mu na to Philippe; on sam pozostaje przy tym do samego końca dobrodusznym i pogodnym, ale niereformowalnym typem Elizy Doolittle. To raczej biały milioner czerpie z tej znajomości, odnajdując w swoim opiekunie młodzieńczą energię i otwierając się na czystą, ludzką życzliwość. Aspekt humanistyczny jest tutaj mocno zaakcentowany i nie brak mu szczerości, lecz film, prawdopodobnie zupełnie nieświadomie, pielęgnuje mit poczciwego, ale mało rozgarniętego czarnoskórego z "Chaty wuja Toma". Biorąc pod uwagę pozafilmowy kontekst społeczny i polityczny, panujące obecnie we Francji nastroje i sytuację tamtejszych imigrantów, trudno uciec od wniosku, że jest to spektakl obliczony na uspokojenie sumienia francuskiej publiki. Wydźwięk filmu można więc przyrównać do niedawnych "Służących", lecz zapewne zostanie on przez publikę po prostu zignorowany.

NIETYKALNI | Francja 2011 | reżyseria: Olivier Nakache, Eric Toledano | dystrybucja: Gutek Film | czas: 112 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj