Dziennik Gazeta Prawana logo

"Elena" – chciwość homo sovieticusa

27 marca 2012, 17:38
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Elena
Elena/Media
Historia Eleny służy w filmie Zwiagincewa do opowiedzenia o ludziach, którzy po latach życia w socjalizmie zderzyli się z nową rzeczywistością.

Twórca "Eleny" Andriej Zwiagincew trochę zbyt pospiesznie został pasowany na następcę Andrieja Tarkowskiego. Efektem wielkich oczekiwań widzów i krytyków rozbudzonych debiutanckim "Powrotem" (2003) był falstart w postaci pretensjonalnego "Wygnania" (2007). Zwiagincew odczekał kilka lat, ochłonął, zmienił barokowo-metafizyczny styl na dużo bardziej oszczędny. Skromna "Elena" to udany come back.

Tym razem rosyjski reżyser niemal zrezygnował z nawiązań biblijnych i malarskich, uniknął także pułapki przesadnego narracyjnego skomplikowania "Wygnania". "Elena" jest w zasadzie filmem zgrzebnym i ascetycznym. W warstwie fabularnej ociera się o banał, ale formalny rygoryzm i świetne aktorstwo podnoszą tę historię o kilka stopni wyżej.

To film do skupionego celebrowania. Akcja, ciąg przyczynowo-skutkowy, ustępują miejsca nastrojowi. Jednak wbrew pozorom, nic nie jest tutaj chaotyczne, artystowsko roztrzepane czy alogiczne. Przeciwnie, gdyby rozpisać "Elenę" scena po scenie, otrzymalibyśmy niemal matematyczny wzór, w którym punkt "a" rymuje się z kolejnymi logotypami filmowego alfabetu. Abstrahując nawet od fabuły, trzeba docenić warsztatowe mistrzostwo reżysera. Oglądając film, warto zwrócić uwagę na rytm albo korespondujące ze sobą sceny i motywy (dwa mieszkania, dwa światy), mistrzowsko wykorzystaną funkcję dźwięku czy oświetlenia. Sama historia jest jednak stereotypowa.

Upraszczając, chodzi o kolejny odcinek sagi pod tytułem "chciwość". Tytułowa bohaterka, fantastycznie grana przez Nadieżdę Markinę, to stateczna pani w średnim wieku. Los zdecydował, że znalazła się w kręgu rosyjskich nuworyszy. Jej drugi mąż jest eleganckim siwym panem, biznesmenem. Mieszkają bogato, estetycznie, elegancko. Ale Elena, była pielęgniarka, zapuściła korzenie w cudzym świecie. W luksusowych przestrzeniach czuje się przybyszem z innej planety. Zaakceptowała konwenans, ale na własnych warunkach. Nie kocha męża, kocha być bogata. W pustym, sterylnym domu nie mieszka zresztą żadne wielkie uczucie. Chodzi o przyzwyczajenie. Elena nie jest karykaturą kobiety z nizin społecznych, której trafił się awans. To mało sympatyczna poczciwina: sprząta, przygotowuje śniadanie, czasami idzie z mężem do łóżka. On wraca, ściąga koszulę, włącza telewizor. Zażywa viagrę. I tak samo. Dzień po dniu.

Starszy pan często myśli o córce z poprzedniego małżeństwa. Bardzo ją kocha, ale ich kontakt prawie się urwał. Z kolei jedyną troską Eleny jest zapewnienie bytu zapitemu synalkowi i jego rodzinie. Chodzi o atawistyczną, macierzyńską więź. Rodzina Eleny mieszka w gorszej dzielnicy, w obskurnym blokowisku. Naderwane linoleum, cerata na stole, czaj w kubku, chipsy i nuda. Narracyjną przewrotką jest nieoczekiwana choroba męża Eleny, jego rekonwalescencja oraz pomysł na niekorzystny dla bohaterki zapis w testamencie. W tym momencie tama bezradnej apatii pęka. Elena zaczyna działać.

Andriej Zwiagincew zestawia obok siebie dwa przeciwstawne światy – sterylny, geometryczny apartament Eleny oraz usytuowane na przedmieściach Moskwy brudne legowisko jej syna – po to, żeby opowiedzieć o wspólnym losie homo sovieticusa. Elena jest w tym aspekcie przypadkiem symptomatycznym. To postać, z którą trudno się identyfikować, ale grzeszne wybory bohaterki są w pewnym stopniu zrozumiałe, łatwo je usprawiedliwić. Ludzie wychowani w komunizmie (socjalizmie) byli nastawieni na przetrwanie. Zdobywanie kolejnych dóbr materialnych rzadko było celem samym w sobie. Rzeczywistość rynkowa definitywnie zmieniła mentalny pejzaż. Nawet najbiedniejsi za wszelką cenę próbują się nachapać, wzbogacić, zarobić. Desperacja Eleny, usprawiedliwiana miłością macierzyńską, jest przecież zawziętością skrzywdzonych i poniżonych, którzy czują, że nadszedł w końcu czas, żeby oni także mogli krzywdzić i poniżać. – – pisał Camus. W momencie, kiedy Elena zdobyła się na przekroczenie reguł, na wcześniejszy bezsens nałożył się kolejny. Grzech w niczym jej nie zaszkodził, ale także niespecjalnie pomógł. Nic się nie zmienia.

ELENA | Rosja 2011 | reżyseria: Andriej Zwiagincew | dystrybucja: Against Gravity | czas: 109 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj