Dziennik Gazeta Prawana logo

"Służące" w amerykańskim piekle

4 listopada 2011, 09:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Służące
Służące/Media
"Służące" to film mało odkrywczy, ale z punktu widzenia zmian społecznych bardzo ważny.

W typowanym do tegorocznych Oscarów obrazie Tate’a Taylora burżuazja nie ma w sobie ani trochę dyskretnego uroku. Amerykański reżyser z ukrycia podpatruje rządzącą jej życiem hipokryzję. W "Służących" oddaje głos tytułowym bohaterkom zmuszonym do funkcjonowania w ramach niesprawiedliwego systemu. Poza jedną humorystyczną sceną klasowego odwetu film Taylora nie przypomina jednak manifestu grona wykluczonych. Zamiast tego "Służące" opowiadają pogodną historyjkę o emancypacyjnej fali, która dociera w końcu nawet na amerykańskie Południe.

Cofający się w czasie do lat 60. film Taylora wiarygodnie odtwarza charakterystyczne dla tamtego okresu obywatelskie przebudzenie połączone z wiarą w możliwość przemiany rzeczywistości. Reżyser nie ukrywa podziwu dla kobiet, których cele zakładały konieczność sforsowania wielu mentalnych barier. Przekonuje, że w opisywanym okresie równie wielki balast jak odziedziczony po przodkach status społeczny stanowiła uwarunkowana genetycznie i kulturowo płeć. Nie bez powodu główną bohaterką filmu Taylora nie okazuje się jedna z czarnoskórych służących, lecz ambitna biała dziennikarka o pseudonimie Skeeter. Dziewczyna wyróżnia się na tle swojego otoczenia ze względu na sprzeciw wobec powszechnie przyjętego modelu życia. Zamiast wykonywać obowiązki tradycyjnie przypisane kobiecie, woli spełniać się zawodowo, podważać myślowe schematy i zadawać niewygodne pytania. Właśnie z takich pobudek rodzi się kluczowy dla fabuły pomysł przeprowadzenia obszernego wywiadu ze służącą jednej z najzamożniejszych rodzin w okolicy. Wytwarzająca się między kobietami więź udowadnia, że ich pozycja w społeczeństwie ma ze sobą zaskakująco wiele wspólnego.

Choć "Służące" mają pretensje do wyrażania treści rewolucyjnych, tak naprawdę są mało odkrywcze. W swojej wizji amerykańskiego Południa sytuują się znacznie bliżej poczciwego "Wożąc panią Daisy" Bruce’a Beresforda niż ekscentrycznej "Północy w ogrodzie dobra i zła" Clinta Eastwooda. Taylor zachowuje również zbyt duży umiar w szkicowaniu napiętych relacji na linii państwo – służba. Pod tym względem znacznie większe emocje niż "Służące" generuje prowokacyjna "Ceremonia" w reżyserii Claude’a Chabrola. Pomimo nadmiernej zachowawczości film Taylora odgrywa jednak rolę nie do przecenienia. Za jego sprawą do konserwatywnego hollywoodzkiego słownika mogą wedrzeć się hasła "emancypacja", "feminizm" i "równość społeczna". Obamowska Ameryka wreszcie może być z siebie dumna.

SŁUŻĄCE | USA 2011 | reżyseria: Tate Taylor | dystrybucja: Forum Film | czas: 146 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj