Dziennik Gazeta Prawana logo

"Get on Up": Trudno być Jamesem Brownem

12 grudnia 2014, 12:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Get on Up
Get on Up/Universal Pictures
Od samego początku reżyser Tate Taylor sugeruje, w jaki sposób pokaże bohatera swojego filmu.

"Get on Up" otwiera wymowna scena z końca lat 80., gdy James Brown wchodzi do swojego centrum handlowego i orientuje się, że ktoś bez pozwolenia skorzystał z jego prywatnej łazienki. Awantura kończy się łaskawym przebaczeniem gwiazdora, przypadkowym wystrzałem z shotguna i
interwencją policji. Tak, mamy do czynienia z szaleńcem, oznajmia reżyser, ale to także geniusz, na dodatek dźwigający nie tylko brzemię olbrzymiej sławy, lecz także trudnego dzieciństwa.

Twórca "Służących" filmową biografię Browna konstruuje więc z wyrazistych, często dramatycznych, rzadziej zabawnych epizodów. Spędzone w skrajnej nędzy dzieciństwo, odsiadka w poprawczaku, pierwsze sceniczne sukcesy, koncert zagrany w Wietnamie, potem występ w dniu śmierci Martina Luthera Kinga, jakby każda scena z życia artysty musiała mieć siłę przebicia jego największych przebojów.

Taylor zbyt często balansuje przy tym na granicy kiczu (jak w scenie z małym Brownem zdejmującym wisielcowi buty, a potem w tych samych butach uciekającym przed policją), żeby stworzyć z tego przekonujący portret wielkiego muzyka. Ale na szczęście zatrudnił do głównej roli fantastycznego Chadwicka Bosemana.

Aktor – znany przede wszystkim z filmu "42. Prawdziwa historia amerykańskiej legendy", biografii pierwszego czarnoskórego zawodnika w profesjonalnej lidze baseballowej – wykonał tytaniczną pracę przygotowując się do roli Browna. W wywiadach wspominał, że miał na to zaledwie dwa miesiące, ale to wystarczyło, by przeistoczył się w ojca chrzestnego soulu. Udało mu się oddać głębię targających muzykiem emocji, sprawić, że można poczuć do Browna – mimo całej jego – choć odrobinę sympatii, pokazać go jednocześnie jako geniusza, błazna i człowieka zmagającego się z losem.

To kreacja Bosemana, dzielnie wspomaganego przez równie dobrych aktorów drugoplanowych, wynosi "Get on Up" wysoko ponad poziom opowieści rodem z plotkarskich magazynów. No i muzyka bohatera filmu, lecz ta przecież wciąż broni się bez jakichkolwiek obrazów.

GET ON UP | USA 2014 | reżyseria: Tate Taylor | dystrybucja: UIP | czas: 139 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj