Dziennik Gazeta Prawana logo

Jeszcze dalej niż... Belgia

13 czerwca 2011, 15:58
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nic do oclenia
Nic do oclenia/Media
W brawurowej komedii "Nic do oclenia" Dany Boon uczy Francuzów i Belgów dystansu do samych siebie. Skutecznie.

Po gigantycznym sukcesie "Jeszcze dalej niż Północ" Dany Boon poszedł za ciosem i nakręcił kolejny film, oparty na bardzo podobnym pomyśle: oto nagła zmiana sytuacji zmusza dwóch antagonistów do współdziałania. Żeby było ono w ogóle możliwe, muszą spróbować pokonać wpływające negatywnie na ich relacje absurdalne uprzedzenia. Tym razem jednak linia podziału przebiega nie między północną Francją i pozostałą częścią kraju, lecz pomiędzy dwoma państwami.

Otwarcie granic krajów Unii Europejskiej na początku lat 90. ucieszyło wszystkich – poza celnikami. Większość jednak szybko znalazła pocieszenie na ciepłych, urzędniczych posadkach. Główny bohater "Nic do oclenia", Ruben (Benoit Poelvoorde), belgijski celnik, pracujący na granicy z Francją, nie musi martwić się o utratę stanowiska. Jego rozpacz budzi zupełnie co innego: to, że od tej pory przeklęte żabojady będą mogły niemal bez przeszkód przejeżdżać przez uświęconą krwią belgijskich patriotów granicę.

Ksenofobia Rubena jest – nomen omen – bezgraniczna. Wszystko, co francuskie, jest złe; południowi sąsiedzi śmierdzą, kradną i ubliżają niewinnym Belgom. Likwidacja granic sprawia, że od tego momentu celnicy obu krajów muszą pracować razem w tzw. brygadach mobilnych. Ruben i jego największy wróg Mathias (w tej roli Dany Boon) dostają do dyspozycji zdezelowane auto i rewolucyjny jak na tamte czasy gadżet, czyli telefon komórkowy. Tak wyposażeni ruszają w pościg za przemytnikami. Sytuację dodatkowo komplikuje to, że Mathias zakochany jest w siostrze Rubena.

Dany Boon pokazuje obsesję Belga z wyczuciem. Klimat jest lekko absurdalny, gogolowski, ale ma też w sobie to, za co widzowie tak bardzo pokochali filmy Francuza: charakterystyczne ciepełko. Być może jego źródłem jest samo miejsce akcji, przytulna prowincja, na której nic naprawdę złego nie ma prawa się wydarzyć. Wydaje mi się jednak, że w większym stopniu ma na nie wpływ silna wiara reżysera w moc ludzkich relacji: przyjaźni, miłości, współpracy. W "Nic do oclenia", podobnie jak w "Jeszcze dalej niż Północ" są one równie ważne jak humor. A może nawet ważniejsze?

NIC DO OCLENIA | Francja 2011 | reżyseria: Dany Boon | dystrybucja: Hagi | czas: 108 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: Dany Boon
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj