Od MFK w Wenecji przez Toronto po Warszawski Festiwal Filmowy nagradzane i chwalone dostało się właśnie na krótką listę dziewięciu filmów ubiegających się o nominację do Oscara dla filmu nieanglojęzycznego. Warto trzymać zań kciuki, bo to jeden z najlepszych kandydatów.

"Pogorzelisko" opowiada złożoną historię w niezwykle przemyślany i chłodny sposób. Bliźnięta Jeanne (Melissa Desormeaux-Poulin) i Simon (Maxim Gaudette) spotykają się po śmierci matki u montrealskiego notariusza. Zostają zaskoczeni ostatnią wolą rodzicielki, która żąda, by odnaleźli ojca, o którym sądzili, że umarł, oraz brata, o którym nigdy nie słyszeli. Testament zmusza Jeanne do wyruszenia tropem matki do jej rodzinnej wioski w Libanie i odkrycia jej wojennych losów.

Odtąd film przeskakuje między współczesnymi sekwencjami a odsłanianym powoli życiorysem Nawal Marwan (Lubna Azabal), przedstawicielki chrześcijańskiej mniejszości Libanu podczas wojny domowej z muzułmanami. Jednak tematem opowieści nie są podziały religijne, lecz wojenny horror, który budzi bestie we wszystkich uczestnikach konfliktu. Choć w tym powściągliwym i zrobionym z pełną kontrolą emocji obrazie scen dosłownej przemocy jest zaledwie kilka, to domyślności widza zostawiono wystarczająco wiele, by obudzić zgrozę. Zaś te sceny, które umieszczono w filmie, jak masakra urządzona muzułmańskim pasażerom autobusu przez chrześcijańskich bojowników, należą do gatunku obezwładniających.

POGORZELISKO | Francja, Kanada 2010 | reżyseria: Denis Villeneuve | dystrybucja: Hagi | czas: 130 min