Ten film spokojnie można by zestawić z naszym krajowym przebojem ostatnich miesięcy – "Och, Karol 2". Intryga jest podobna. Zarówno w filmie z Chorwacji, jak i w polskiej komedii romantycznej oglądamy przygody amanta mimo woli, w którym zakochują się kolejne, z reguły bardzo urodziwe, kobiety. O ile jednak polska komedia jest jedynie cynicznym, zręcznie zrealizowanym plakatem z tezą, o tyle "Między nami" Rajko Grlicia ma większe ambicje.

Reklama

Reżyser, który w poprzednich tytułach (słynny "Kocha się tylko raz" z 1981 roku, "Posterunek graniczny" z 2006) zajmował się przede wszystkim polityką i historią, tym razem wykorzystuje komediowy gatunek, żeby opisać społeczeństwo, które po zbyt długiej wojennej traumie odkrywa przyjemność hedonizmu.

Akcja "Między nami", podobnie jak większości filmów Grlicia, rozgrywa się w rodzinnym mieście reżysera Zagrzebiu. Piękna stolica Chorwacji nie jest jednak tym razem fotogenicznym tłem wielkich spraw i poważnych manifestów, ale areną erotycznych swawoli. Seks pokazany jest dyskretnie, ale bez pruderii znanej z polskich mainstremowych produkcji. Pisząc o "Między nami" można wprawdzie pobawić się w krytycznofilmowego detektywa, wyłapującego narracyjne dziury i nielogiczności. Na przykład prawie nikt w filmie nie pracuje, ale wszyscy zarabiają pieniądze, całymi dniami chodzą po ulicach, uprawiają seks, płodzą dzieci. Zdesperowana pracowniczka banku, po dokonaniu poważnego przekrętu finansowego, zamiast poprosić o pomoc byłą miłość, aktualnie najlepszego przyjaciela milionera, w zasadzie bez sensu postanawia popełnić samobójstwo.



Podobnych idiotyzmów znajdziemy całą masę, ale nie chcę się pastwić. W tradycyjnie opowiedzianej historii Grlicia chodzi bowiem przede wszystkim o radość seksu. Ta dowcipna opowieść o dwójce różniących się pod każdym względem braci, których poznajemy w momencie śmierci ich ojca, jest historią kobiet ich życia. Zdradzanych i zdradzających żon, kochanek oraz córek, które nie poznają swoich prawdziwych ojców. Dla głównego bohatera filmu, Nikoli, zagranego z werwą przez Mikiego Manojlovića, ikonę kina Emira Kusturicy, kolejne relacje z kobietami, w które wkracza niemal z marszu, są próbą zniwelowania strachu przed starością, kompleksami, hipochondrią, ale także prawdziwym sensem życia. Nikola spokojnie mógłby podpisać się pod zdaniem Philipa Rotha z "Konającego zwierzęcia": "Ewolucja może obejść się beze mnie. Ja chcę tylko przelecieć tę laskę".

Mamy zatem w filmie zdradzanych i zdradzających: wytatuowanych, jurnych kochanków za kasę, i beznadziejnie zakochane pracownice apteki. Rajko Grlić pokazuje społeczeństwo, które uwolniło się od moralnych nakazów kulturowych. Jedyną redutą obyczaju jest rodzina, ale o wyborach seksualnych nie decyduje już (przynajmniej w Chorwacji) kościół, tradycja czy kulturowy kanon. Wszystko jest dla ludzi. Seks jest przyjemnością, przyzwyczajeniem i buntem. Żaden z bohaterów nie jest postacią wyidealizowaną, każdy ma grzechy na sumieniu, ale mimo wszystko lubimy ich wszystkich. Nie są moralni, ale pełni witalności. Chcą przeżyć czas jak najpełniej.

MIĘDZY NAMI | Chorwacja, Serbia, Słowenia 2010 | reżyseria: Rajko Grlić | dystrybucja: Vivarto | czas: 87 min