- "Roma" niewątpliwie była jednym z lepszych filmów kandydujących do tegorocznych Oscarów. W moim pojęciu lepszym niż "Green Book", który jest taką poczciwą konfekcją. Wygrało takie stare Hollywood - powiedziała Agnieszka Holland.

Reżyserka wyraziła nadzieję, że Joanna Kulig i Tomasz Kot dostaną szansę zaistnienia w światowym kinie, podkreślając, że już otrzymali intratne propozycje. Według jej przypuszczeń sporą szansę na karierę w Hollywood ma również Łukasz Żal. - Operatorom za granicą jest najłatwiej, bo mogą mieć obcy akcent. U aktorów największą barierą jest jednak angielski, zwykle nie tak doskonały, żeby nie dało się poznać, że nie są cudzoziemcami - powiedziała.

Holland dodała, że niezależnie od werdyktu Amerykańskiej Akademii Filmowej trzy nominacje dla "Zimnej wojny" są wielkim sukcesem. - W przypadku filmu nieanglojęzycznego zdarza się to szalenie rzadko - podkreśliła.

Zauważyła, że za sukcesem "Romy" stały nie tylko walory artystyczne, ale i finanse, które w promocję filmu włożył Netflix. - Film obcojęzyczny musi się mocno promować, jeżeli ma startować w kilku kategoriach. Netflix wyciągnął wszystkie atuty finansowe i PR-owskie. Dlatego mówię o matematyce. Kiedy głosuje kilka tysięcy członków Akademii, to aby zagłosować, muszą dany film obejrzeć. Przypuszczam, że na każdego widza "Zimnej wojny" przypadło pięciu lub dziesięciu widzów "Romy". Tak to wygląda - oceniła Holland.

Zapytana o ocenę "Zimnej wojny" odpowiedziała, że ją "ten film ogromnie przejął". - Ale "Roma" jest przepiękna. To trochę jak porównywać figi z daktylami - podsumowała.