("American Primeval") jest na pewno dużo bardziej krwawy niż przebój Kevina Costnera.
Nowy hit westernowy uważany jest wręcz za , jeśli nie lat. Twórcy bez ogródek pokazują, jak rodziła się Ameryka - pośród rzezi rdzennych mieszkańców i krwawych potyczek z najeźdźcami. "Niemożliwe, że to Netflix" - to często spotykany komentarz w sieci. Internauci nie mogą uwierzyć, że i w estetyce oscarowej z Leonardem DiCaprio został wyprodukowany przez platformę słynącą z dużo łagodniejszych treści.
Właśnie dosadność jest powodem, dla którego wobec serialowego westernu. Mimo to w serwisie RottenTomatomes pozytywnie ocenia "Świt Ameryki" 63 proc. z nich. To jednak nic wobec.
Na Filmwebie polscy krytycy nie wydali jeszcze tylu opinii, by wyciągać z nich średnią, jednak serial ma wysoką ocenę wśród widzów - aż .
Serial zabiera nas do . Matka i jej syn uciekają przed przeszłością i nawiązują bliskie relacje z innymi ludźmi rzuconymi na, gdzie duch wolności jest świadkiem rozlewu krwi.
Widzimy, w której niewinność i spokój przegrywają ze strachem i nienawiścią. Pokój to domena mniejszości, podobnie jak przyzwoitość - nie wspominając już o współczuciu. Na tej nieludzkiej ziemi nie ma gdzie się schronić i każdy ma tylko jeden cel - przeżyć.
"Świt Ameryki" to fabularyzowany obraz i walczących i ginących za prawo do tej ziemi - przekonuje Netflix.
Serial wyreżyserował ("Ocalony", "Dzień patriotów") według scenariusza ("Zjawa", "Twisters").
Główne role grają ("Detektyw", "Ocalony"), ("American Hustle", "Zakazane imperium") i ("Polowanie", "Pani Davis").