Dziennik Gazeta Prawana logo

Największy polski hit kinowy tego roku. Sukces przekroczył oczekiwania

12 listopada 2024, 17:40
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Maciej Stuhr w filmie "Listy do M. Pożegnania i powroty"
Maciej Stuhr w filmie "Listy do M. Pożegnania i powroty"/Materiały prasowe
Świąteczna komedia "Listy do M. Pożegnania i powroty", szósta już część uwielbianego przez Polaków cyklu, była skazana na sukces w box offisie. Jednak nikt się nie spodziewał, że wynik kasowy będzie aż tak spektakularny. Podczas premierowego weekendu na film wybrało się bowiem ponad pół miliona widzów.

Nowej części "Listów do M." z pewnością pomógł długi weekend, przez co wynik premierowy zlicza się z czterech dni, zamiast zwyczajowych trzech. Ale i bez tego osiągniecie byłoby godne podziwu.

Pół miliona widzów w weekend

Na "Pożegnania i powroty" ruszyło tłumnie ponad 500 tysięcy Polaków. To niemal dwukrotnie lepszy rezultat od poprzedniej części cyklu, "Listów do M. 5", które zobaczyło w pierwszy weekend niecałe 290 tysięcy widzów.

To również wynik lepszy od największego jak dotąd polskiego przeboju kinowego 2024, czyli "Akademii Pana Kleksa". Superprodukcję Macieja Kawulskiego obejrzało bowiem w premierowy weekend blisko 400 tysięcy widzów. I wówczas też w grę wchodziły praktycznie 4 dni, gdyż 5 stycznia był najczęściej "oddawany" przez pracodawców za Święto Trzech Króli przypadające na sobotę 6 stycznia.

Dotychczas filmy z serii "Listy do M." gromadziły w sumie w kinach od 1,5 miliona do 3 milionów widzów. "Pożegnania i powroty" mają dużą szansę i tutaj pobić rekord, a przynajmniej uplasować się w górnej granicy.

Kto stoi za szóstą częścią megahitu?

Za kamerą kolejny raz stanął Łukasz Jaworski ("Listy do M. 5"). Autorami scenariusza ponownie są Marcin Baczyński i Mariusz Kuczewski. 

W gwiazdorskiej obsadzie znaleźli się Agnieszka Dygant, Piotr Adamczyk, Tomasz Karolak, Roma Gąsiorowska, Maciej Stuhr, Wojciech Malajkat, Magdalena Walach, Janusz Chabior, Ina Sobala i Kirył Pietruczuk.

O czym są "Pożegnania i powroty"?

Zbliżają się kolejne święta Bożego Narodzenia. Wszyscy szykują się do Wigilii i rodzinnego biesiadowania. Padają obietnice i deklaracje, których niełatwo dotrzymać... ale w święta wszystko jest możliwe! Mel (Karolak) ambitnie rozwija własną firmę mikołajową. Jako poważny biznesmen i odpowiedzialny mężczyzna stawia sobie za cel zorganizowanie uroczystej kolacji wigilijnej. Szybko jednak okazuje się, że to zadanie go przerasta. Dodatkowo w swoim młodszym pracowniku Grześku (Pietruczuk) dostrzega odbicie dawnego siebie - młodego chłopaka, który popełnia te same błędy. Mel postanawia przerwać ten zgubny wzorzec i zrobić wszystko, by uchronić Grześka przed kolejnymi pochopnymi decyzjami! Karina (Dygant) i Szczepan (Adamczyk) pragną wreszcie spędzić spokojne, normalne święta - bez kłótni, bez stresu i nieoczekiwanych niespodzianek. Jednak los ma wobec nich inne plany... Gdy nagle pęka rura i zalewa im mieszkanie, do ich domu trafia Lucek (Chabior). Oczywiście nie sam, lecz w towarzystwie kolejnej "ofiary", Japończyka Józka. Widząc, co się szykuje, Szczepan postanawia działać. Tymczasem Wojciech (Malajkat), wracający z Londynu, gdzie odwiedzał swoją córkę, ma własne plany na wigilijny wieczór. Wszystko wydaje się pod kontrolą, aż na jego drodze pojawia się Ewa (Walach) - tajemnicza kobieta, która leci do Warszawy, by zobaczyć się z ukochanym poznanym przez Internet. To przypadkowe spotkanie nie tylko zmieni ich spojrzenie na własne życie, ale także może być początkiem niezwykłej relacji. A Mikołaj (Stuhr)? Ten z kolei spaceruje po mieście, spotykając starych i nowych znajomych, podczas gdy w domu czeka na niego rodzina, a przede wszystkim mały Ignaś. Chłopiec, z niecierpliwością wypatrując pierwszej gwiazdki i wymarzonego prezentu, wplątuje się w sytuację, która zmusza go do działania, by ocalić ducha świąt. Przeplatające się losy bohaterów tworzą ciepłą, pełną humoru i wzruszeń opowieść o magii Bożego Narodzenia. Tutaj nic nie jest oczywiste, a świąteczne niespodzianki potrafią wywrócić życie do góry nogami.

Krytycy filmowi nieprzekonani

Tak jak widzowie niezmiennie pozostają zachwyceni "Listami do M.", tak recenzenci z części na część coraz bardziej narzekają. "Niby świąteczna tradycja, ale im dalej w ten las, tym więcej nonsensu. Komedii jak na lekarstwo, a i magia świąt już nie porywa" - uważa Marcin Wolniak z Polskiego Radia Londyn, wystawiając filmowi ocenę 4/10.

Kamil Kalbarczyk w recenzji dla Filmwebu jest ciut łaskawszy, oceniając film na 5/10 i pisząc: "Do około setnej minuty (…) myślałem sobie: dlaczego znowu jest tak rozwlekle, niezbornie i nijako? A tu w ostatnim kwadransie, w obliczu zerowych oczekiwań, nagle zatliła się iskra ekranowo-gwiazdkowej magii, naciśnięto odpowiednie klawisze, coś drgnęło, kąciki moich ust się uniosły, nawet zaszkliły się oczy".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj