Dziennik Gazeta Prawana logo

Tak wielkiej klęski nikt się nie spodziewał. Nowa wersja "Quo vadis" poległa w kinach

30 października 2024, 15:00
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
"Quo vadis"
"Quo vadis"/Materiały prasowe
Siódma w historii kina, ale pierwsza animowana adaptacja "Quo vadis", dzieła uznawanego często za polską powieść wszech czasów, budziła kontrowersje jeszcze przed premierą. Internauci wyszydzali jakość animacji widocznej już w zwiastunach i wróżyli filmowi porażkę kasową. Nikt się jednak nie spodziewał, że ta będzie tak spektakularna.

Nowa wersja "Quo vadis" weszła na ekrany kin 25 października i jak się okazuje, zgromadziła w weekend otwarcia jedynie 1457 widzów. To zatrważająco mała liczba. Dla porównania inna gigantyczna wtopa kasowa, "Megalopolis" Francisa Forda Coppoli, przyciągnęła w ten sam weekend 7991 widzów. Z kolei na niepromowany specjalnie film "U Pana Boga w Królowym Moście", czwartą już część komedii Jacka Bromskiego, wybrało się 81 130 widzów. Nie jest to też żaden kosmiczny wynik, zatem tym bardziej obrazuje skalę porażki "Quo vadis".

"Naszą konkurencją nie jest już Pixar, ale AI"

W sieci na długo przed premierą nie brakowało komentarzy, że komputerowa animacja prezentuje się przestarzale, niczym w grach sprzed kilkunastu lat, o filmach nie mówiąc.

Mimo to wyraźnie niezrażeni pierwszą krytyką twórcy utrzymywali, że nawet Pixar nie jest już dla nich konkurencją i tworzą nowy rodzaj animacji.

Kiedy pytają mnie, jak to możliwe, że wyprodukowaliśmy "Quo vadis", wspaniały epicki film w ciągu dwunastu miesięcy, mówię, że trzeba dodać dwadzieścia lat doświadczenia i dziesięć lat refleksji nad tym, jak zbudować tę branżę na nowo. Naszą konkurencją nie jest już Pixar, ale AI. Przepływ pracy zmienia zasady gry. Najlepsze talenty mogą pojawić się 10 tysięcy mil od miejsca, w którym pracujesz. I co z tego? Zadzwoń do nich. Stworzyliśmy unikalny system pracy w międzynarodowym zespole ludzi, dzięki czemu możemy pracować praktycznie na okrągło. To jest nasze know-how i podstawa naszego sukcesu - mówiła reżyserka, scenarzystka i pomysłodawczyni filmu Anira Wojan.

Jeśli potrafisz o tym marzyć, potrafisz to zrobić – cytowała Walta Disneya twórczyni, aby wyjaśnić, jak bez finansowania ze strony instytucji publicznych, jedynie z pieniędzy prywatnych inwestorów, udało się wyprodukować film.

"Ten film wzmocnił więzi kulturowe między Indiami a Polską"

To, czego Wojan nie mogła znaleźć w Europie, gdzie - jak czytamy w informacji prasowej - "protokół finansowania jest w dużej mierze zależny od źródeł publicznych i dlatego nie jest wystarczająco konkurencyjny pod względem ceny i czasu", zbudowała wspólnie z indyjskim przyjacielem i partnerem biznesowym Royem Sukankanem, specjalstą w dziedzinie animacji, nagradzanym reżyserem ("Sound of Joy") i producentem.

Jako zapalony czytelnik, nawet mieszkając w Kalkucie, poznałem dzieło Sienkiewicza, ale wzniosłe przedstawienie niuansów starożytnego społeczeństwa rzymskiego i głębokiej subtelności chrześcijaństwa w tym filmie było możliwe tylko dzięki Anirze i... Biblii u naszego boku. Myślę też, że ten film wzmocnił więzi kulturowe między Indiami a Polską - wyznawał Roy Sukankan.

"Mieszanka gier, klasycznego filmu i realizmu w stylu VR"

Do międzynarodowego projektu dołączyli twórcy i producenci z innych krajów, "zafascynowani - jak czytamy - jego potencjałem artystycznym i ratingowym". Oliwia Kossakowska z Mobipictures UK została mianowana dyrektorką artystyczną i kreatywną, aby "znaleźć współczesny język filmowy dla nowego rodzaju animacji, dając początek mieszance gier, klasycznego filmu i realizmu w stylu VR na ekranie kinowym".

W "Quo vadis" zawsze sprawdzałam wszystko raz po raz. Od antycznych skarpetek po kolor oleandrów w maju. Nie bądź leniwy. To moje pierwsze zawodowe przykazanie (powinnam powiesić je na lustrze, ale w tej pracy nie ma czasu na patrzenie w lustro). Więc myślę, że jest jeszcze jedno przykazanie. Nie bądź ksero. Właściwy pomysł na to, jak zrobić nowy rodzaj animacji, który odpowiada na nowe oczekiwania widzów, jest równie wielkim odkryciem, co flipbook - zauważała Oliwia Kossakowska.

Za animację odpowiada pionierskie indyjskie studio Ssoftoons, oferujące kompleksowe usługi od koncepcji do ekranu w animacji 2D i 3D, współpracujące ze światowymi liderami rozrywki, takimi jak Disney, Sony i Viacom. 

"Dzięki nowoczesnej technologii Unreal Engine, wykorzystywanej do tej pory głównie w branży gier wideo, przeżyjemy tę historię tak, jak nigdy wcześniej" - zapewniali twórcy. Jak podkreślała Anira Wojan, twórcy zdecydowali się na wykorzystanie tej technologii, chcąc dotrzeć do jak największej liczby młodych odbiorców. 

"Quo vadis" dla całej rodziny, ale promowane rapem

Sama historia się jednak nie zmienia i przenosi nas do Rzymu w roku 63. za panowania cesarza Nerona. Bohaterem jest oczywiście młody rzymski żołnierz Winicjusz zakochany w Ligii, która jest chrześcijanką. O pomoc w zdobyciu dziewczyny Winicjusz prosi wuja Petroniusza, wpływowego doradcę samego cesarza Nerona. W wyniku planu Petroniusza Neron nakazuje sprowadzić Ligię na dwór jako własność Cesarstwa, a następnie przekazać Winicjuszowi w nagrodę za zasługi wojenne. Ta jednak, z pomocą wiernego Ursusa, ucieka. W odnalezieniu Ligii pomaga Winicjuszowi i Petroniuszowi grecki filozof i awanturnik Chilon. Kiedy wszystko zmierza do ślubu pary, w Rzymie wybucha wielki pożar, którego sprawcą jest dowódca Pretorianów Tygellinus, wykonujący rozkazy Nerona. W ramach politycznej rozgrywki winą za spalenie miasta zostają obarczeni chrześcijanie…

Mimo że wydarzenia są dramatyczne, animowane "Quo vadis" zostało przygotowane jako film dla całej rodziny. Mogą go oglądać dzieci już od 10. roku życia. Wszelkie sceny przemocy, obecne w dziele Sienkiewicza, zostały umiejętnie złagodzone, aby nie miały negatywnego wpływu na młodego widza.

W polskiej wersji językowej głosu bohaterom użyczyli m.in. Małgorzata Kożuchowska (Eunice), Michał Milowicz (Petroniusz), Michał Koterski (Neron) i Jarosław Boberek (Chilon). Muzykę do filmu i piosenki, które w nim usłyszymy, stworzyli polscy i zagraniczni artyści, jak Fabien Curtis, Tomasz Szczepanik z zespołu Pectus, raperzy Afu-ra i Sobota, Neil Mukherjee, Dariusz Malejonek, Marcin i Lidia Pospieszalscy, a także znany z YouTube duet The Dziemians.

Film promuje singiel "Do miłości" Soboty.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj