Dziennik Gazeta Prawana logo

W kinach: "Ennio" Giuseppe Tornatore. Podziękowanie dla najsłynniejszego kompozytora w dziejach kina

7 lipca 2022, 09:29
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Ennio
<p>Ennio</p>/Media
To była tak piękna relacja, że mógłbym określić ją jako najważniejszy przywilej w moim życiu – tak swoją wieloletnią znajomość z Enniem Morricone podsumował Giuseppe Tornatore. Zrealizowany przez niego dokument "Ennio", który właśnie wszedł do kin, to wielkie podziękowanie dla słynnego kompozytora.

"" – wspomniał niedawno Giuseppe Tornatore w rozmowie z New Europe. W tych żartach było ziarenko prawdy, ponieważ muzyka Ennia Morricone towarzyszyła reżyserowi od dzieciństwa. Jako ośmioletni chłopiec oglądał spaghetti westerny. Największe wrażenie zrobiła na nim ścieżka dźwiękowa do "" Sergia Leone. Odkąd dowiedział się, że jej autorem jest Morricone, bacznie śledził jego twórczość. W drugiej połowie lat 80. Giuseppe właśnie oddał publiczności swój pełnometrażowy debiut fabularny "Kamorysta" i rozpoczął poszukiwania kompozytora do kolejnego filmu "Cinema Paradiso". Wtedy drogi jego i Ennia po raz pierwszy przecięły się. Młody twórca nie do końca wiedział, czego chce. Postanowił zdać się na instynkt mistrza. Efekty przeszły jego najśmielsze oczekiwania. Film zdobył szereg najważniejszych nagród i został okrzyknięty jednym z najpiękniejszych obrazów w historii kina.

Tak rozpoczęła się wieloletnia przyjaźń i współpraca Tornatore i Morricone. Kiedy tylko reżyser wpadał na pomysł kolejnego filmu, Ennio był pierwszą osobą, której o nim opowiadał, a ten natychmiast dzielił się z nim swoimi muzycznymi skojarzeniami. O kinie i muzyce mogli rozmawiać godzinami - także podczas spotkań towarzyskich. "" – przyznał reżyser w wywiadzie udzielonym Italian Post.

Film prosto z serca

Ennio Morricone był mistrzem dla wielu, ale tylko Tornatore podziękował mu w taki sposób. Nie ulega bowiem wątpliwości, że - nawet jeżeli pomysł na dokument wyszedł od producentów - "Ennio" nie jest zwykłym zleceniem, ale filmem prosto z serca. Nie mogło zresztą być inaczej, ponieważ sam bohater był nieśmiałym, skromnym człowiekiem, który nigdy nie otworzyłby się przed kimś, kogo nie obdarzył zaufaniem.

Dzięki Tornatore już w początkowej sekwencji filmu możemy zajrzeć do imponującego gabinetu kompozytora, pełnego książek, nut i artystycznego chaosu. Dowiadujemy się, jak tworzył – na kartce, z dala od instrumentu. Nie potrzebował go, bo doskonale potrafił wyobrazić sobie dźwięki. "Ilekroć o nim myślę, widzę go w akcie pisania. Miałem szczęście obserwować Ennia piszącego w różnych okolicznościach i byłem pod wrażeniem szybkości jego pracy, tego, jak łatwo mu to przychodzi. Wyglądało to trochę tak, jakby nie pisał, a jedynie przepisywał muzykę, którą miał już skomponowaną w głowie. Sam akt pisania wydawał się po prostu przeniesieniem dźwięków z jednego nośnika na drugi. Tylko to może wyjaśnić jego szybkość. Każdy, kto widział go podczas pracy, był zdumiony" – opowiadał Tornatore w Italian Post.

W "" Morricone wspomina swoje dzieciństwo, naukę w Konserwatorium św. Cecylii, moment wkroczenia do świata filmu i telewizji, a później kolejne realizacje. Jego wspomnieniom towarzyszą wypowiedzi twórców filmowych i muzycznych, wśród nich Bernarda Bertolucciego, Daria Argento, Clinta Eastwooda, Bruce’a Springsteena, Hansa Zimmera, Johna Williamsa, Quentina Tarantino i Pata Metheny’ego. Tornatore udzielił również głosu tym, którzy zazwyczaj są na dalszym planie. "Chciałem porozmawiać też z tymi skromniejszymi osobami, jak inżynier dźwięku, kierownik produkcji, technicy itd. Zależało mi, żeby wszystkie te głosy składały się na jeden możliwie jak najbardziej kompletny obraz. Kiedy skontaktowałem się z Quentinem Tarantino w sprawie wywiadu, zaprosił mnie na plan swojego nowego filmu. Wszyscy ci ludzie byli chętni do rozmowy. To uświadomiło mi, jak ważny był dla nich Morricone. Współpracowałem z nim przy 11 filmach, ale nawet ci, którzy nie spędzili z nim tyle czasu, co ja, opowiadali o nim z wielką miłością i szacunkiem" – podkreślił reżyser, cytowany przez portal Variety.

Światowa premiera "Ennia" odbyła się we wrześniu ub.r. podczas festiwalu w Wenecji. Włoski kompozytor nie doczekał premiery. Zmarł 6 lipca 2020 r. w wieku 91 lat. Tornatore pracował akurat nad montażem. Pytany przez New Europe jak śmierć mistrza wpłynęła na kształt jego filmu, przyznał, że sam obraz się nie zmienił, ale "zmieniła się perspektywa". "Spędzanie z całych dni z Enniem, cięcie jego wypowiedzi i montowanie scen spowodowało, że czułem się tak, jakbym wymazywał ze świadomości, że jego już nie ma. Uświadomiłem sobie, że wolę używać w dokumencie czasu teraźniejszego i nie chcę w ogóle nawiązywać do jego śmierci. Towarzyszyło mi przekonanie, że dzięki swojej muzyce osiągnął pewną formę nieśmiertelności i dokument musi to uszanować. Już sam tytuł +Ennio+, który jest tak znajomym brzmieniem, przywraca do teraźniejszości, stanowi próbę uniknięcia komunikowania o nieobecności" – stwierdził reżyser.

Dokument "Ennio" zrealizowano w koprodukcji włosko-belgijsko-holendersko-japońskiej. Obraz można oglądać już w polskich kinach. Jego dystrybutorem jest Best Film.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj