Gala wręczenia 23. Polskich Nagród Filmowych Orły odbyła się w poniedziałek wieczorem na Torze Wyścigów Konnych Służewiec w Warszawie. Laureatem statuetki dla najlepszego filmu została animacja "Zabij to i wyjedź z tego miasta" Mariusza Wilczyńskiego. To przejmująca opowieść o czasie i przemijaniu, której realizacja trwała 14 lat. Reżyser powraca w niej do lat dzieciństwa i młodości. Wspomina swoich rodziców i najlepszego przyjaciela Tadeusza Nalepę. Film to także plastyczne, autorskie, sentymentalne spojrzenie twórcy na jego rodzinne miasto - Łódź.

Reklama

Odbierając nagrodę, Wilczyński podkreślił, że jego film nie powstałby, gdyby nie niesamowita energia i talenty ekipy. - Gdyby przede wszystkim nie Tadek Nalepa i Bogdan Loebl, który pisał mu tak piękne teksty. Gdyby nie producentki Agnieszka Ścibior i Ewa Puszczyńska (...). Chciałem podziękować tym wszystkim wielkim aktorom, których kochałem, jak byłem pięcioletnim chłopcem i wychowywałem się w Łodzi. Kochałem Gustawa Holoubka, panią Irenę Kwiatkowską, Andrzeja Wajdę i to, że mogłem w moim filmie ich jeszcze raz zgromadzić i przytulić, to jest dla mnie jakiś kosmos. I wszyscy inni aktorzy dali mi swoje największe talenty. To było coś niesamowitego - powiedział.

Wcześniej twórca odebrał statuetkę za najlepszy scenariusz, a także przyznanego pośmiertnie Tadeuszowi Nalepie Orła za najlepszą muzykę. Współpracownikowi Wilczyńskiego Franciszkowi Kozłowskiemu przyznano z kolei nagrodę za najlepszy dźwięk.

Odkrycie roku

Najwięcej - siedem Orłów - powędrowało do twórców "25 lat niewinności. Sprawy Tomka Komendy" Jana Holoubka. Doceniono ich w kategoriach: najlepsza reżyseria, główna rola kobieca (Agata Kulesza), główna rola męska (Piotr Trojan), drugoplanowa rola męska (Jan Frycz), charakteryzacja (Liliana Gałązka i Mirela Zawiszewska), montaż (Rafał Listopad). Holoubek został także doceniony w kategorii odkrycie roku. - Nie spodziewałem się, że będę odkryciem roku w tym wieku, ale dziękuję bardzo. Dziękuję całej swojej wspaniałej ekipie, producentom i Akademii, oczywiście, za ten wybór - stwierdził reżyser.

Reklama

Za drugoplanową rolę kobiecą nagrodzono Kingę Preis, która w "Jak najdalej stąd" Piotra Domalewskiego zagrała matkę zbuntowanej nastolatki i niepełnosprawnego chłopca. Za zdjęcia do tego filmu uhonorowano Piotra Sobocińskiego jra. Ex aequo Orła otrzymał Michał Englert za zdjęcia do filmu "Śniegu już nigdy nie będzie", który wyreżyserował razem z Małgorzatą Szumowską.

Nominowany w 12 kategoriach "Szarlatan" Agnieszki Holland zdobył nagrodę za najlepsze kostiumy (Katarina Sztrbova-Bielikova). Zwycięzcami w kategorii najlepsza scenografia zostali Christopher Demuri i Lech Majewski ("Dolina Bogów"), a laureatem nagrody publiczności - "Sala samobójców. Hejter" Jana Komasy. - Bardzo się cieszę, że mogę was zobaczyć po 12 miesiącach i bardzo chciałem podziękować w imieniu całej ekipy "Sali samobójców. Hejtera" widzom. Dzięki wam jesteśmy tutaj i mam nadzieję, że szybko wrócicie do kin - zaznaczył Komasa.

Osiągnięcia życia

Orła za osiągnięcia życia otrzymał muzyk jazzowy, saksofonista, kompozytor muzyki do filmów i seriali Jerzy "Duduś" Matuszkiewicz. W imieniu laureata Orła odebrał reżyser Janusz Majewski. - Spotkały mnie dwa zaszczyty. Pierwszy zaszczyt był wtedy, kiedy zadzwoniono do mnie z dyrekcji Orłów z prośbą, abym wręczał "Dudusiowi" te właśnie Orły. Zgodziłem się z wielką chęcią, zadzwoniłem do niego i dowiedziałem się, że on, niestety, nie będzie mógł tu z nami być. On mnie poprosił, żebym w jego imieniu odebrał, także czuję się naprawdę bardzo z tego powodu szczęśliwy - mówił.

Najlepszym filmem dokumentalnym został "Wieloryb z Lorino" Macieja Cuskego, a najlepszym filmem europejskim - "Nędznicy" Ladja Ly. Statuetkę w kategorii najlepszy filmowy serial fabularny zdobył "Król" Jana P. Matuszyńskiego.

W trakcie gali wspomniano filmowców, którzy odeszli w ostatnim czasie, m.in. aktora Wojciecha Pszoniaka, rekwizytora Kazimierza Augustyniaka, producenta i wieloletniego dyrektora Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych Włodzimierza Niderhausa, kierownik produkcji Barbarę Pec-Ślesicką oraz aktorów Zygmunta Malanowicza i Piotra Machalicę.

15 trudnych miesięcy dla kina

Prezydent Polskiej Akademii Filmowej Dariusz Jabłoński podkreślił, że "za nami 15 bardzo trudnych miesięcy dla kina". - To trochę tak jak przy produkcji filmu, która trwa mniej więcej 15 miesięcy: najwięcej się czeka na odpowiednie światło. My też czekaliśmy na światło. Chodziło nam o światełko w tunelu i to światełko w tunelu w końcu nadjechało. I to nie był pociąg, naprawdę - stwierdził żartobliwie.

Jabłoński przekazał także podziękowania widzom, którzy oglądali w domach polskie filmy i seriale, czekając, aż w końcu otworzą kina. - I nawet kiedy je otwierali tylko na dwa tygodnie, to natychmiast w tych kinach byli i próbowali nawet jeść popcorn przez maseczki. Dzisiejsze nagrody, wszystkie Orły dedykujemy wam za to, że jesteście z nami, ponieważ bez was polskie kino nie miałoby żadnego sensu - podsumował Jabłoński.

W ubiegłym roku Orła w kategorii najlepszy film zdobyło "Boże Ciało" Jana Komasy. W poprzednich latach nagrodą tą doceniono m.in. "Zimną wojnę" Pawła Pawlikowskiego, "Cichą noc" Piotra Domalewskiego, "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego, "Body/Ciało" Małgorzaty Szumowskiej, "Bogów" Łukasza Palkowskiego, "Idę" w reż. Pawła Pawlikowskiego i "Obławę" w reż. Marcina Krzyształowicza.