Trzykrotnie nagrodzony Oscarem autor zdjęć Robert Richardson i dwukrotny laureat Oscara, reżyser Quentin Tarantino odebrali nagrodę Camerimage dla duetu autor zdjęć-reżyser podczas gali zamknięcia.

"To jedna z najwspanialszych nagród, jakie kiedykolwiek otrzymałem. Dopiero rok temu się po raz pierwszy ożeniłem, a wcześniej muszę powiedzieć, że byłem +żonaty+ z tym właśnie osobnikiem" - powiedział Tarantino, wskazując na Richardsona.

Dodał, że dzięki temu operatorowi jego filmy osiągnęły poziom wizualny, którego nie mógł sobie wyobrazić, pracując w sklepie z kasetami wideo. "Jest wielkim zaszczytem dla nas znaleźć się między wami" - podkreślił.

Quentin Tarantino (ur. 1963 r. w Knoxville) jest reżyserem, scenarzystą, producentem i aktorem. Ma w dorobku m.in. filmy: "Wściekłe psy" (1992), "Pulp Fiction" (1994), "Jackie Brown" (1997), "Kill Bill" i "Kill Bill 2" (2003-04), "Bękarty wojny" (2009) oraz "Django" (2012). Jego ostatni film "Pewnego razu... w Hollywood" w sierpniu wszedł na ekrany polskich kin. Jest laureatem m.in. dwóch Oscarów (za scenariusze do "Pulp Fiction" i "Django") i Złotej Palmy za "Pulp Fiction". Robert Richardson (ur. 1955 r. w Hyannis w stanie Massachusetts) jest operatorem filmowym, wieloletnim współpracownikiem m.in. Martina Scorsese i Olivera Stone'a. Na swoim koncie ma m.in. trzy Oscary - za zdjęcia do "JFK", "Aviatora" i "Hugo i jego wynalazek".

"Stojący obok mnie reżyser jest najlepszym, z jakim kiedykolwiek pracowałem. Jego mózg cały czas płonie. Nasz świat jest definiowany przez kobiety i mężczyzn takich, jak on. Kocham go. W tej sali jest cała masa wybitnych, wspaniałych osób. Dziękuję tej wspaniałej publiczności. Dziękuję temu miastu, temu festiwalowi. Najczęściej nagrody otrzymuje jedna osoba. A ja mam nadzieję, że w przyszłości takich par jak nasza będzie więcej" - stwierdził Richardson.

Podczas gali zamknięcia nagrodę aktorską im. Krzysztofa Kieślowskiego odebrał Edward Norton (m.in. "Lęk pierwotny", "Wszyscy mówią: kocham cię", "Skandalista Larry Flynt").

"Na każdy nowy film Krzysztofa Kieślowskiego czekało się jak na wydarzenie. Jego filmy pokazywały wymiar kina światowego, udowadniały, że kino to nie tylko popcornowe produkcje amerykańskie. W +Dekalogu+ zadawał on pytania moralne o to, co to znaczy być człowiekiem. (...) Trzymając w ręku nagrodę Kieślowskiego czuję odpowiedzialność wciągania do kina młodych ludzi. To odpowiedzialność, którą z przyjemnością biorę na swoje barki" - powiedział Norton.

Richard Gere, który zagrał m.in. w "Pretty Woman", "Amerykańskim żigolaku" oraz "Chicago" (za tę rolę dostał Złoty Glob), był niezwykle wzruszony, odbierając Złotą Żabę.

"Jak słodko. To bardzo słodka nagroda. Niedawno zszedłem z pokładu samolotu, więc czuję się jeszcze dość dziwnie. Bedę zatem mówił powoli. Wielkim marzeniem było dla mnie spotkanie się z moją widownią. Pokazana dziś kompilacja fragmentów moich filmów stworzona przez syna Marka Żydowicza, Pawła, jest wspaniała. Nie czuję się na 70 lat, ale mam 70 lat. Całe życie poświęciłem filmowi, co pozwoliło mi odkrywać to, kim naprawdę jestem" - powiedział amerykański aktor Gere.

Dodał, że jest duże podobieństwo pomiędzy nim i widzami. To, co wszystkich fanów i twórców kina łączy, to w jego ocenie emocje.

"Jestem wdzięczny za tę nagrodę i to, że mogę ją dzielić z wami. To szczęście, które mnie spotyka, jest częścią naszego wspólnego szczęścia" - mówił Gere.

Nagrodę specjalną dla reżysera odebrał już także Lech Majewski - autor m.in. takich filmów, jak "Młyn i Krzyż", "Wojaczek" i "Więzień z Rio".

"To w moim odczuciu najlepszy festiwal po tej stronie galaktyki, więc nie może być lepszej nagrody. Dziękuję operatorom, z którymi pracowałem. Chciałem podziękować mojej żonie, która jest dla mnie wielką inspiracją. Cieszę się, że festiwal wrócił do Torunia, bo to najlepsze dla niego miejsce" - podkreślił Majewski.

Nagrodę specjalną dla operatora za całokształt twórczości otrzymał John Bailey ("Bulwarowe noce", "Amerykański żigolak", "Światło dnia", "Na zawsze moja", "Mishima"). Nagrodę wręczył Gere."Dziękuję, że przyjechałeś tutaj i wręczyłaś mi tę nagrodę. Naprawdę nie mógłbym wyobrazić sobie na tym miejscu nikogo innego" - stwierdził Bailey.

Jan Roelfs otrzymał nagrodę dla scenografa za szczególną wrażliwość wizualną. Złotą Żabę otrzymało w sobotę także Brytyjskie Stowarzyszenie Autorów Zdjęć Filmowych, które w tym roku obchodzi 70-lecie istnienia.

Konkurs główny festiwalu wygrał film "Joker", w którym autorem zdjęć był Lawrence Sher. Obraz w reżyserii Todda Phillipsa otrzymał również nagrodę publiczności tegorocznej edycji festiwalu.

"W ciągu tego tygodnia miałem okazję spędzić sporo czasu z autorami zdjęć, czyli kolegami po fachu. Był to dla mnie niezwykle inspirujący tydzień, gdyż najczęściej nie ma na to po prostu czasu" - powiedział autor zdjęć do "Jokera" Lawrence Sher.

Srebrną Żabę w konkursie głównym otrzymał Cesar Charlone za zdjęcia do filmu "Dwóch papieży", a brązową Vladimir Smutny za "Malowanego ptaka".

W konkursie filmów polskich zwyciężył obraz "Pan T.". w reżyserii Marcina Krzyształowicza. "Dziękuję Marcinowi za zaproszenie do udziału w tej produkcji. Tym bardziej dziękuję za nagrodę dla naszego filmu - skromnego, czarno-białego" - podkreślił autor zdjęć do tego filmu Adam Bajerski.

W konkursie długometrażowych filmów dokumentalnych zwyciężył "Midnight Family" w reżyserii Luke'a Lorentzena. Najlepszym pilotem serialu TV jury uznało "Euforię".

Złotą Kijankę w konkursie etiud studenckich Alfonso Herrera Salcedo za "Lefty/Righty", srebrną David Bajerski za "Mariam i Natan", a brązową Felix Pflieger za "The Last Children in Paradise".

"EnergaCamerimage to wielka firma, która świetnie wpisuje się w obszar kina światowego, co widać po naszych dzisiejszych gościach. Pozycja tego festiwalu doskonale wpisuje się w rozwój rynku filmowego w Polsce" - mówił obecny na gali zamknięcia festiwalu wicepremier, minister kultury Piotr Gliński.

Festiwal EnergaCamerimage po 20 latach wrócił do Torunia, gdzie odbywał się w latach 1993-99. Później przeniesiony został do Łodzi, a w 2010 roku do Bydgoszczy. W tym roku odbywa się w czterech obiektach w centrum Torunia, do 2025 roku ma powstać w mieście gmach Europejskiego Centrum Filmowego Camerimage, który ma kosztować 600 mln zł.

"Będziemy wspólnie prowadzili instytucję kultury, która będzie wspierała rozwój i organizację festiwalu Camerimage. Ta nowa instytucja kultury będzie też budowała nową, stałą siedzibę dla festiwalu Camerimage. W ten sposób 27-letnie wysiłki Marka Żydowicza, żeby wybudować w Polsce coś na miarę tego festiwalu, mam nadzieję, że za pięć lat się zwieńczą" - dodał Gliński.

Na zakończenie festiwalu jego twórca i dyrektor Marek Żydowicz podkreślił, że zostaje z nim w Toruniu - na przynajmniej 20 kolejnych lat.