Jak powiedziała członkini jury dr Sylvia Hartowicz w opinii zespołu film zasługuje na specjalną nagrodę, ponieważ odzwierciedla głęboko humanistyczne zaangażowanie tak charakterystyczne dla twórczości Kieślowskiego.

"Podejmuje uniwersalne tematy i pomaga w wyjątkowy sposób zrozumieć podstawowe wartości życia. Z powodzeniem wciela elementy fantazji w realistyczne ramy dzięki wyśmienitej obsadzie postaci stojących w obliczu trudnej rzeczywistości pogarszającego się zdrowia bliskich osób i zbliżającej się śmierci" – głosi m.in. uzasadnienie jury.

Laureatami Nagrody Elżbiety Czyżewskiej dla najlepszej aktorki i aktora zostali Anna Radwan za "porywającą rolę w +Kamerdynerze+" oraz Olgierd Łukaszewicz za "realistyczne przedstawienie strachu przed końcem życia w +Jak pies z kotem+".

Nagrodę Specjalną Jury otrzymał "Kamerdyner" Filipa Bajona za "wspaniałe uchwycenie epickiego dramatu historycznego, z oszałamiającymi zdjęciami, scenografią, kostiumami i grą aktorów świetnie wykorzystanych w rolach postaci, które cechuje odwaga, jak i powściągliwość w obliczu niezwykłych sytuacji".

W trakcie imprezy widzowie spotkali się m.in. z Filipem Bajonem oraz aktorką Agnieszką Więdłochą odtwórczynią Ani Kwiatkowskiej w "Planecie singli 3".

Niemal od zarania z NYPFF związana jest profesor nowojorskiego Uniwersytetu Columbia, Annette Insdorf, która - jak mówi - zawsze doceniała poświęcenie dyrektor festiwalu Hanny Hartowicz dla polskiego kina i jej starania, aby było widoczne w Nowym Jorku.

"Ponieważ jest ona absolwentką Szkoły Filmowej w Łodzi - a później pracowała z Wajdą, Zanussim itp. - stanowi żywy pomost między historią polskiego kina a współczesnym Nowym Jorkiem. Cieszę się, że mogę wspierać jej szlachetne wysiłki" – wyjaśniła Insdorf.

Wybitny krytyk, autorka wielu książek m.in. o Kieślowskim oraz Wojciechu Hasie przyznała, że nie widziała wszystkich festiwalowych filmów.

"Byłam pod wrażeniem epickiego "Kamerdynera" Bajona obejmującego okres 1900-45, wzbogaconego odniesieniami do klasycznych filmów, jak "Blaszany bębenek" i arcydzieła Bertolucciego. Oceniam film wysoko zwłaszcza za to, że skupił się na mało znanych w USA Kaszubach, a także ukazał kunszt Janusza Gajosa jako ich przywódcy" – powiedziała PAP.

Według Insdorf szczególnie interesujący dla amerykańskiej publiczności może być pasjonujący i wyzbyty sentymentalizmu dramat z domieszką horroru "Wilkołak".

"Wydaje się zadawać mocne pytania: co jest bardziej przerażająco niebezpiecznego, naziści czy stado dzikich psów? Czy dzieci, które zostały zdehumanizowane w nazistowskim obozie koncentracyjnym, mogą pokonać pokłosie doświadczeń, które przeżyły, czy też przyjmą za własną narzuconą im nazistowską mentalność?" – zastanawiała się znawczyni filmu polskiego.

Zastrzegła, że nie może generalizować, ale zauważyła podobieństwo między kinematografią polską i amerykańską. Przejawia się ona w tym, podkreśliła, że młodzi filmowcy obu krajów mogą tworzyć komercyjne filmy dla dużej widowni, ale też niezależne dla wymagających odbiorców.

Jej zdaniem 15 lat NYPFF jest dowodem na obecność znaczącej, nieprzerwanej promocji polskiego kina wysokiej jakości w Nowym Jorku.

"Festiwal nie tylko wprowadził nowe talenty, takie jak Adrian Panek, ale oddał hołd mistrzom, w tym Wajdzie, Kieślowskiemu, Holland - których twórczość powinna zachować świeżość także dla nowych pokoleń" – podsumowała Insdorf.

Festiwal zamknęły niedzielne projekcje w Scandinavia Housena Manhattanie dokumentu "Książę i dybuk" oraz fabuł "Atak paniki" i "Planeta singli 3".