Dziennik Gazeta Prawana logo

Polityka na wielkiej gali. Tegoroczne Oscary nie były łaskawe dla Donalda Trumpa

27 lutego 2017, 10:25
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Giorgio Gregorini, Alessandro Bertolazzi i Christopher Nelson, zdobywcy Oscara za charakteryzację do filmu Legion Samobójców
Giorgio Gregorini, Alessandro Bertolazzi i Christopher Nelson, zdobywcy Oscara za charakteryzację do filmu Legion Samobójców/PAP/EPA
Spektakularna wpadka, jaką zakończyła się gala wręczenia Oscarów, z pewnością przykryje polityczny i społeczny wydźwięk tegorocznej uroczystości. Warto jednak wspomnieć o tym, iż ze sceny wielokrotnie padały słowa krytyki skierowane przeciwko antyimigracyjnej polityce Donalda Trumpa. Prezydent USA z pewnością nie oglądał transmisji z tej uroczystości z uśmiechem na twarzy.

Wielki nieobecny

Asghar Farhadi, irański reżyser po raz drugi zdobył Oscara w kategorii "Najlepszy film nieanglojęzyczny". Twórca nie zjawił się jednak osobiście na gali, co było jego protestem przeciwko polityce imigracyjnej Donalda Trumpa, a w szczególności podpisanemu przez prezydenta USA dekretowi, zakazującemu wstępu na teren kraju obywatelom sześciu muzułmańskich krajów: Iraku, Syrii, Iranu, Sudanu, Libii, Somalii i Jemenu.

Przedstawicielka Farhadiego, która odebrała statuetkę w imieniu reżysera, odczytała napisany przez niego list:

Imigranci na gali

Inną formę protestu przeciwko polityce Trumpa wybrali twórcy, którzy zjawili się osobiście na gali, ale ze sceny skrytykowali antyimigracyjne podejście prezydenta USA. Jednym z nich był aktor Gael Garcíi Bernal. Przed wręczeniem statuetki w kategorii "Najlepszy film animowany", gwiazdor wygłosił krótką, ale jakże znamienną przemowę:

Podobnie brzmiała wypowiedź włoskich twórców Giorgio Gregoriniegiego, Alessandro Bertolazziego i Christophera Nelsona, którzy otrzymali Oscara za najlepszą charakteryzację do filmu "Legion samobójców". Odbierając nagrodę Bertolazzi powiedział:

Jimmi Kimmel nie odpuszcza Trumpowi

Nad prezydentem USA od samego początku gali znęcał się także jej gospodarz, Jimmy Kimmel. Już na początku wieczoru sprowokował publiczność do owacji na stojąco dla Meryl Streep, którą Trump nazwał jakiś czas temu "najbardziej przecenianą aktorką Hollywood".

W kolejnych swoich wystąpieniach Kimmel nie szczędził głowie państwa drobnych uszczypliwości, pokusił się także o zaczepienie Donalda Trumpa na Twitterze:

Hey @realDonaldTrump u up?

Jimmy Kimmel (@jimmykimmel) 27 lutego 2017

Impulsywny zazwyczaj prezydent USA, tym razem jednak nie pokusił się o ripostę i zignorował zarówno zaczepki Jimmiego Kimmela, jak i słowa krytyki padające z ust pozostałych artystów. Trudno jednak nie zauważyć, że gala wręczenia Oscarów dawno nie miała tak politycznego wydźwięku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl/Media
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj