Dziennik Gazeta Prawana logo

Każda władza ma swoich półkowników. Kto nie ma szans na dofinansowanie filmu?

26 listopada 2016, 17:43
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Studio telewizyjne
Studio telewizyjne/Shutterstock
Kiedy aktorka Joanna Szczepkowska ogłosiła koniec komunizmu, nie powiedziała, czy do historii przejdzie również cenzura. Choć upłynęło ćwierć wieku, polskie kino nie jest w pełni niezależne. Bo z ekranu tu i ówdzie grzmi alarmująca przestroga: „Emisja kontrolowana, emisja kontrolowana...”

Koniec ubiegłego roku. Do drzwi Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej zapukał reżyser Dariusz Zawiślak. Chciał zgłosić projekt filmu dokumentalnego i wystarać się o dofinansowanie. Jak sam o sobie mówi, jest spoza mainstreamu polskich filmowców i zwykle nie prosi o jałmużnę, ale postanowił się przełamać, bo do zakończenia prac nad filmem zabrakło mu środków. Kręcił dokument o aferze wokół przyznawania doktoratów na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych.

- opowiada Zawiślak. Pieniędzy nie dostał, bo dyrekcja PISF nie zgodziła się nawet przedłożyć jego wniosku ekspertom pod ocenę. Reżyser może tylko domniemywać, dlaczego tak się stało. - mówi reżyser i wymienia nazwiska Andy Rottenberg, Tomasza Tomaszewskiego, Tomasza Sikory czy Ryszarda Horowitza, którym doktoraty organizował dziekan Janusz Fogler.

Zawiślak się jednak nie poddaje. W tym roku ponownie złożył projekt i tym razem PISF go przyjął, choć wnioskujący o dofinansowanie złożył te same dokumenty. Nie ma jednak żadnej informacji, czy film "Lewe doktoraty ASP" przejdzie przez eksperckie sito. Reżyser liczy się z tym, że nieprawomyślną produkcję będzie musiał kręcić wyłącznie za własne pieniądze.

W podobnej sytuacji co Zawiślak znalazł się Konrad Szołajski, który w tym samym czasie złożył do PISF projekty dwóch filmów – fabularnego i dokumentalnego. Oba dotykały niewygodnych z punktu widzenia nowej władzy tematów polityczno-obyczajowych i oba nie przeszły. Fabuła o tytule "Zlecenie" opowiadała historie osób opętanych przez demona i odprawiania nad nimi egzorcyzmów. Szołajski zrobił kiedyś o tym dokument - jego "Walka z szatanem" puszczana była w HBO oraz w publicznej telewizji w Szwecji, Danii, Irlandii, Austrii i Niemczech. Teraz reżyser planuje napisać powieść i nakręcić film. Pomysł zarekomendował jeden z krakowskich księży, pisząc że "dzieło dotyczy bardzo aktualnych wydarzeń w Polsce, o których nikt nie chce się oficjalnie wypowiadać, chociaż wszyscy o tym dyskutują". Ekspertom PISF pomysł wydał się intrygujący, ale nie na tyle, aby zasłużył na dofinansowanie. "Niestety widać, że autor nie wie, na co się zdecydować: czy na czarny kryminał, czy na kino o wynaturzeniach" - napisano w recenzji.

Kup w kiosku lub w wersji cyfrowej


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj