Dziennik Gazeta Prawana logo

Biały miś, czyli "Disco polo" na wesoło

3 lipca 2015, 13:00
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Disco polo
Disco polo/Media
Jeżeli przed obejrzeniem fabularnego debiutu Macieja Bochniaka nastawiacie się na film o disco polo w duchu, w jakim o hip-hopie opowiadał "Jesteś Bogiem", to wyłączycie go po 10 minutach.

Nie jest to bowiem obraz o narodzinach disco polo ani o tym, jak wtedy wyglądała polska rzeczywistość. "Disco polo" jest jak teledysk gwiazd tego gatunku. Ma być kolorowo, intensywnie, z nieskomplikowaną historią. Akcja została niby osadzona w latach 90., ale o ile pamiętam tamte czasy i tamto disco polo, to nie rządzili w nim hipsterzy z brodami, a kluby nie wyglądały jak dzisiejszy Explosion.

Historia zespołu Laser jest banalna i służy filmowi tylko za pretekst do kolejnych efektownych scen i nawiązań do słynnych filmów (np. "Funny Games") oraz gościnnych występów teraźniejszych gwiazd. Jest widowiskowo, ale refleksja po tym nie pozostaje żadna. Choć rozumiem, że bywalcom Explosion film może się podobać, bo wymaga od widza tego, czego dobra dyskoteka: poddania się zabawie bez zastanawiania się, kto, po co i co gra?

Disco polo | reżyseria: Maciej Bochniak | dystrybucja: Agora

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj