"Klątwa Doliny Węży" z autorską narracją Łony pojawi się w kinach 15 maja.
"Indiana Jones bloku wschodniego"
Premierowo film w nowej wersji został pokazany w 2025 roku na Festiwalu Korelacje, gdzie spotkał się z dużym zainteresowaniem widzów.
Festiwal Korelacje odbył się w dniach 20-23 listopada we wrocławskim kinie DCF, a premierowy seans filmu "Klątwa Doliny Węży" z komentarzem Łony, wybitnego polskiego rapera z tytułem "Młodego Ambasadora Polszczyzny", nastąpił 20 listopada.
"Klątwa Doliny Węży" z 1988 roku należy do klasyków polskiej kinetografii, a sam Łona opisuje film jako "najbardziej strzelisty akt kina przygodowego z krajów demokracji ludowej".
Po premierze w 1988 roku w ZSRR dzieło Marka Piestraka obejrzało 25 milionów widzów, w Polsce milion. Tę kultową produkcję, kręconą w większości w Wietnamie, nazywano "Indianą Jonesem bloku wschodniego".
W rolach głównych wystąpili Roman Wilhelmi, Krzysztof Kolberger i Ewa Sałacka.
Subiektywne komentarze mistrzów polskiego słowa
Korelacje to pierwsza tego typu inicjatywa w Polsce. Narracje mistrzów i mistrzyń słowa, które towarzyszą fabułom, wplecione są pomiędzy oryginalne dialogi. To rodzaj subiektywnego oprowadzania po filmie, interpretowania go w swobodny, często emocjonalny sposób, dzięki czemu wszyscy – także osoby z ograniczeniami wzroku czy słuchu – oglądają film oczami narratora. Inspiracją dla powstania festiwalu była idea dostępności, a przede wszystkim audiodeskrypcja, czyli słowny opis tego, co dzieje się na ekranie.
Dotychczas swoje komentarze do polskich produkcji stworzyli: Dorota Masłowska, Agnieszka Wolny-Hamkało, Filip Zawada, Filip Springer, Michał Witkowski, Artur Andrus i Bartosz Kędzierski.
Po festiwalu wybrane tytuły trafiają do dystrybucji w Sieci Kin Studyjnych i pokazywane są w całej Polsce. Takie wyróżnienie spotkało właśnie "Klątwę Doliny Węży".
Najgorszy polski film w historii?
Peerelowska superprodukcja i jej reżyser Marek Piestrak łatwo mogą zostać zamknięci w prześmiewczych komentarzach o niedostatkach aktorstwa, budżetu i epigońskim podejściu do kina nowej przygody. Od lat ta przygodowa opowieść bywa także określana jako "najgorszy polski obraz wszech czasów". Jednak Łona dostrzegł na ekranie znacznie więcej niż okazję do beki. Jawi nam się jako czuły narrator, który wyśmiewa to, co powinno zostać wyśmiane ("po dwóch wielkich finałach i epilogu, czas na post-epilog"); bawi się, punktując nielogiczności fabuły ("bohaterowie na całym świecie mówiący po polsku"), ale jego stonowany głos w wielu momentach wyraża pewien rodzaj hołdu ("film istnieje i ma się świetnie. Każda jego lektura przynosi nowe uniesienia i uciechy"). Wszak – nawiązując znów do słów Łony – to "Plan 9 z kosmosu", ale jednak "Czas apokalipsy". How cool is that?! – pyta retorycznie animator kultury Lech Moliński