Jerzy Hoffman to reżyser takich filmów jak "Ogniem i mieczem", "Potop" czy "Pan Wołodyjowski". Na swoim koncie ma również wielki hit lat 80. To film "Znachor" nakręcony na podstawie kultowej powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza.
Jerzy Hoffman nakręcił kultową wersję "Znachora"
W "Znachorze" w reżyserii Hoffmana w tytułową rolę wcielił się Jerzy Bińczycki. W pozostałych rolach wystąpili m.in. Anna Dymna, Tomasz Stockinger, Artur Barciś czy Bożena Dykiel.
Nowa wersja "Znachora" pojawiła się pod koniec września 2023 roku na platformie Netflix. Rafała Wilczura vel. Antoniego Kosibę zagrał Leszek Lichota. Zarówno widzowie, jak i krytycy pozytywnie przyjęli tę wersję. Jerzy Hoffman pytany o to, jak podoba mu się nowa wersja adaptacji powieści Dołęgi-Mostowicza, nie chciał zbytnio komentować.
Jerzy Hoffman ostro skrytykował nową wersję "Znachora"
Z czasem coraz więcej mówił na ten temat. Podczas spotkania z publicznością w warszawskim Kinie Kultura był już bardziej wylewny. Grażyna Torbicka, która prowadziła spotkanie zażartowała, że "na tym świecie pewne są śmierć, podatki i »Znachor« w każde święta". Jerzy Hoffman wyjawił, że twórcy nowej wersji spotkali się z nim, by pokazać mu to, co stworzyli. Odwiedzili go w domu na Mazurach.
Pojawił się u mnie reżyser, ludzie z produkcji i puścili mi ich wersję. Po emisji wyraziłem swoją opinię i Michał Gazda (reżyser nowego "Znachora" - przyp. red.) wyskoczył z mojego domu w nie najlepszym nastroju. Co ja na to poradzę? - powiedział Hoffman.
"Są jednak pewne granice"
Dla mnie było oczywiste, że ci, co pisali scenariusz, nie mieli najmniejszego pojęcia o dramaturgii. Wszystko to, co jest najistotniejsze, dzieje się poza kadrem - stwierdził reżyser. Jerzy Hoffman pokusił się również o wskazanie szczegółów tego, co mu się nie spodobało. Jeszcze mogę zrozumieć, że młynarza zastąpili młynarką. Zagrał tam też narzeczony, który wygląda jak kochający inaczej. Robi się podobnie w Hollywood, gdzie w każdym filmie musi być ciemnoskóry, Koreańczyk, inaczej kochający i kochająca, żeby film był poprawny. Są jednak pewne granice - stwierdził Hoffman.
"Mogliby oddać sprawę do sądu"
Wypowiadając się na temat nowej wersji "Znachora" dodał, że gdyby prawa autorskie jeszcze obowiązywały, to "spadkobiercy Dołegi-Mostowicza mogliby oddać sprawę do sądu". Zdaniem Hoffmana każdy może napisać oryginalny scenariusz.
Jednak udawać, że robi się ekranizację całkowicie zmieniając książkę? Tutaj powiedzmy sobie, że młodzi ludzie mogli nie rozumieć. Jednak ktoś to musiał czytać, ktoś kierować do produkcji, a inny wydawał na to pieniądze. Przepraszam, ale ja dziś wyrażam swoje prywatne zdanie - powiedział reżyser. Słysząc te słowa Grażyna Torbicka stwierdziła, że widzowie oglądali nową wersję "Znachora" bez uprzedzeń, jednak potem czym prędzej włączali wersję wyreżyserowaną właśnie przez Jerzego Hoffmana.