"Droga do zapomnienia": Firth, Kidman i wojna na zimno [RECENZJA]
4 kwietnia 2014, 12:05
Książka Erica Lomaksa to pean na cześć wybaczenia, którego bazą jest wartościowa i przejmująca relacja z piekła azjatyckiej niewoli w czasie II wojny światowej. Wizyta w kinie bez zaznajomienia się z nią w pierwszej kolejności obciążona jest sporym ryzykiem. O "Drodze do zapomnienia" w wersji literackiej i filmowej pisze dla "Dziennika. Gazety Prawnej" Artur Zaborski (Stopklatka.pl).
1/6Chociaż dramat autora wybrzmiewa na kartach jego powieści, wciąż jest ograniczony dziwną autocenzurą. Nie chodzi o mówienie o samej gehennie, jakiej Lomax i jego kompani doświadczyli, kiedy stali się japońskimi niewolnikami – ta oddana jest niezwykle szczegółowo. Były żołnierz nie boi się stanąć twarzą w twarz z upokorzeniem, hańbą i bólem, z którymi musiał się zmierzyć w czasie wojny i wiele lat po niej. Niedosyt – paradoksalnie – budzi raczej opowieść o codzienności w obozie. Tę Lomax traktuje już wybiórczo. Chętnie opowiada o głodzie i strachu, o nauce języka wroga i budowie nielegalnego radioodbiornika, swoje miejsce znajdują tu nawet szczegóły tamtejszej latryny, ale niektóre kwestie pozostają nieporuszone – choćby seksualności
Media/Jaap Buitendijk
2/6Droga do zapomnienia
Media/Jaap Buitendijk
3/6Droga do zapomnienia
Media
4/6Droga do zapomnienia
Media
5/6Droga do zapomnienia
Media
6/6Droga do zapomnienia
Media/Jaap Buitendijk
Powiązane
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna