"Prometeusz" – miał być hit, a jest kit?
20 lipca 2012, 00:02
Jeden z najbardziej oczekiwanych filmów tego roku wchodzi wreszcie na polskie ekrany. Najnowszy obraz Ridleya Scotta – zgodnie z przewidywaniami – stał się hitem kasowym (w większości krajów, w których debiutował, zdobył pozycję lidera box office'u, w Stanach przegrał jedynie ze zwierzakami z "Madagaskaru 3"). Ale już sukcesem artystycznym trudno go nazwać, bo zbiera głównie negatywne recenzje. Czy rzeczywiście "Prometeusz" nie dorasta "Obcemu" do pięt – można już przekonać się na własne oczy. Oto, co piszą krytycy…
1/8">>Prometeusz<< był reklamowany jak ekskluzywne danie w najdroższej restauracji robione przez najlepszą ekipę kucharzy i genialnego szefa. Miałem prawo mieć wygórowane oczekiwania. Dostałem tymczasem na tym pięknym talerzu średnio wysmażony kotlet z objazdowej budki przy festynie. Taki, który ciężko przełknąć bez browara – pisze Tomek Bagiński w Stopklatce
AP/Uncredited
2/8Prometeusz
Media
3/8Prometeusz
AP/Kerry Brown
4/8Prometeusz
Media
5/8Prometeusz
AP/Kerry Brown
6/8Prometeusz
AP/Kerry Brown
7/8Prometeusz
Media/Imperial-Cinepix
8/8Prometeusz
AP/Uncredited
Powiązane
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl