Dziennik Gazeta Prawana logo

Jamie Foxx robi porządek z terrorystami

8 lutego 2008, 11:11
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jamie Foxx robi porządek z terrorystami
Inne
Krytycy amerykańscy nazwali "Królestwo" hybrydą "Rambo" i "Syriany". Peterowi Bergowi marzyło się kino sensacyjne, a jednocześnie komentarz do aktualnych wydarzeń politycznych. Przerosły go ambicje.

Zaczyna się od uderzeniowej dawki adrenaliny. W Arabii Saudyjskiej islamscy terroryści urządzają jatkę w dzielnicy dla cudzoziemców. Te początkowe sekwencje to popis technicznych możliwości kina - świetne zdjęcia, dynamiczny montaż. Potem jednak napięcie spada, kolejnym dwóm godzinom daleko do intensywności pierwszych minut.

Akcja w "Królestwie" rozwija się wokół śledztwa prowadzonego - teoretycznie - przez arabską policję. W rzeczywistości terrorystów tropią agenci FBI. Co prawda Amerykanie nie mają prawa działać na terenie obcego państwa, ale pragnienie ukarania zamachowców okazuje się silniejsze od przepisów.

"Królestwo", choć zainspirowane autentycznymi wydarzeniami, to typowy film akcji, jakich Hollywood rocznie produkuje na pęczki. Różni się tylko plenerami, w jakich odbywają się efektowne pościgi i strzelaniny, zamiast Los Angeles czy Nowym Jorku mamy ulice saudyjskiego Riyadu.

Berg nie tylko powtarza wypróbowany model kina sensacyjnego, ale także wykorzystuje schemat tzw. buddy movie (filmu kumpelskiego). Niepasujący do siebie bohaterowie (jest z nimi także dzielna dziewczyna - w końcu mamy XXI wiek) tworzą mimo wszystko zgrany team, a męska przyjaźń jest skutecznym lekiem na całe zło świata. Na tym schemacie z powodzeniem bazowały kolejne odcinki "Zabójczej broni" czy "Szklanej pułapki". W "Królestwie" taką niedobraną parę tworzą agent FBI i saudyjski policjant. Dwa różne światy, dwie różne kultury. To zderzenie nabiera szczególnego znaczenia w dzisiejszych realiach tzw. wojny z terroryzmem, kiedy z jednej strony świat dąży do globalizacji (a więc także ujednolicenia), a z drugiej strony różnice kulturowe, polityczne czy społeczne są coraz bardziej podkreślane. Szkoda, że Berg potraktował ten temat powierzchownie, raczej jako tło dla głównej intrygi niż jeden z jej fundamentów.

Udało się natomiast pokazać w krzywym świetle amerykańską butę. Agenci FBI przyjeżdżają do Arabii Saudyjskiej nie tylko dlatego, że chcą pomścić kolegów. Przede wszystkim kieruje nimi przekonanie, że tylko oni są w stanie zaprowadzić prawdziwy porządek. Bez Ameryki świat by przepadł.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj