Wraca moda na Tudorów. Do kin wchodzi druga część biografii Elżbiety I, w telewizji pokażą serial o młodości Henryka VIII, a już wkrótce premiera "The Other Boleyn Girl”, filmu o związku Henryka z siostrami Boleyn.

Reklama

Dlaczego Tudorowie znowu fascynują filmowców? Zapewne z czystej asekuracji. Dziś, kiedy każda najdrobniejsza nawet aluzja pod adresem muzułmanów wywołuje natychmiastowe i ostre protesty, kino szuka „bezpieczniejszych” tematów. A epoka Tudorów jest dla kina wymarzona - intrygi, seks, walka o władzę i żadnych antyislamskich podtekstów. Protestować może tylko Watykan, ale jego uwagami już dawno przestano się przejmować, co dobitnie pokazał przykład "Kodu da Vinci”, a ostatnio "Złotego kompasu”. "Elizabeth: Złoty wiek” też doczekała się już zresztą miana filmu antykatolickiego. Pewien amerykański krytyk napisał nawet o "orgii antykatolicyzmu”. A wszystko dlatego, że wśród filmowych wątków pojawił się konflikt między katolicką Hiszpanią pod rządami Filipa II a protestancką Anglią oraz spisek przeciwko Elżbiecie I, w który byli zamieszani katoliccy duchowni.

Jednak nie antykatolicyzm (zresztą to zarzut mocno naciągnięty) jest problemem filmu. Rzecz w tym, że "Złoty wiek” rozczarowuje i jako widowisko kostiumowe, i jako fresk historyczny, a nawet jako opowieść o kobiecie w męskim świecie. Nie zawodzi tylko Cate Blanchett w roli Elżbiety. Jest charyzmatyczna, władcza, intrygująco niejednoznaczna, bo wyczuwa się w niej także pewną kruchość i smutek.

Tym bardziej szkoda zmarnowanej okazji. Shekhar Kapur miał w ręku wszystkie składniki potrzebne, by odnieść sukces. Znakomitą obsadę złożoną z samych aktorskich osobowości - Blanchett partnerują m.in. Geoffrey Rush, Clive Owen i Rhys Ifans (kumpel Hugh Granta z "Notting Hill”). Akcja filmu rozgrywa się w jednym z przełomowych momentów historii Europy. Dworskie intrygi, walka o polityczne wpływy, wątek miłosny (Elżbieta jest zauroczona podróżnikiem sir Walterem Raleigh), sceny batalistyczne (starcie angielskiej floty z hiszpańską Wielką Armadą, w której wzięło udział 130 okrętów). Na brak ciekawych wątków reżyser na pewno nie mógł więc narzekać. Można zresztą odnieść wrażenie, że nawet pogubił się w tej obfitości. "Złoty wiek” jest chaotyczny i co gorsza często na bakier z historią. W efekcie bliżej mu do opery mydlanej niż do historycznego eposu. Irytować może także uproszczony rysunek większości postaci. Kapur nie bawi się w psychologiczne niuanse. Być może nie chciał odciągnąć uwagi od głównej bohaterki. Ale Elżbieta I o osobowości i głosie Blanchett aż prosi się o równie godnych partnerów.

Film zawodzi także od strony wizualnej. Kapur zawsze miał niebezpieczną skłonność do efekciarstwa. "Złoty wiek” padł ofiarą kostiumowo-scenograficznej ekstrawagancji, która zamiast mu pomóc, film tylko dobiła.

Elizabeth: Złoty wiek (Elizabeth: The Golden Age)

Wielka Brytania/Francja 2007; Reżyseria: Shekhar Kapur; Obsada: Cate Blanchett, Clive Owen, Geoffrey Rush; Dystrybucja: UIP; Czas: 114 min

Premiera: 11 stycznia