Dziennik Gazeta Prawana logo

Cena gorących marzeń

5 listopada 2007, 23:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Habana Blues" Benita Zambrano nie jest filmem tak niewinnym, jak się wydaje. Żywioł muzyczny tuszuje niefrasobliwe przesłanie: tylko na Kubie muzycy są dziś wolni, kluby pełne i zawsze świeci słońce. Bałbym się tych ideologicznych promieni.
Film Zambrano jest kolejną historią ambitnych pucybutów, którzy marzą o szczotce ze złota oraz statusie milionerów, władców serc i dusz. Ruy i Tito mieli świadomość swojego talentu. Wiedzieli, że czują muzykę, grają wspaniale i wyglądają świetnie. Tylko kto ich odkryje?

Zanim jednak panowie (nie)zasmakują w rozkoszach sławy, dowiemy się, że jeden z nich mieszka z wytworną babcią, drugi z żoną i dziatwą; że trochę kochają rodzinę, ale trochę nie, bo w końcu "alpagi łyk i dyskusje po świt" są ciekawszą perspektywą niż pieluchy, kaszki i brak luksusowych towarów na półkach sklepowych. Szczęśliwie w momencie kiedy oboje skosztują prawdziwych luksusów, zrozumieją, że cena emocjonalnej indoktrynacji (sic!) była wysoka.

Film przypomina bardzo długi i bardzo dobrze zrealizowany teledysk. Niekończące się muzyczne sesje, dźwięk gitary i klubowe granie od rana do wieczora. Benito Zambrano, studiujący przez kilka lat na Kubie, młody hiszpański reżyser (jego "Samotne" z 1999 roku były ozdobą także polskich kin) chciał - jak mówi - zrobić film "pełen miłości, szacunku i przywiązania do mieszkańców Kuby". Włodarzom na pewno to przywiązanie się spodobało. Kuba w jego filmie mieni się wszystkimi kolorami tęczy: nawet brudne trotuary i zakazane spelunki w obiektywie Jean-Claudea Larrieu wyglądają malowniczo i zachęcają do odwiedzenia tego raju na ziemi w sezonie letnim. Ulicami wędrują lekuchno upojone alkoholem babunie, ujmujące ciotki rewolucji, muzycy bez przyszłości, za to po przejściach, a także marzyciele i outsiderzy. Króluje też muzyka. Fenomenalna: bluesowa Hawana ma niesamowity, kosmopolityczny feeling. Tam naprawdę wszystko gra. Budynki, rynsztoki i drzewa wiją się w tańcu. Muzyka jest zaklęta w porannym wezwaniu do pracy, w pokrzykiwaniach kupców, w piwnicach i salach koncertowych. A obok "buenavistowych" klimatów, dobrze znanych z popularnych etnicznych składanek, miasto żyje hip-hopem, rockiem, salsą, jazzem i rapem.

To właśnie kubańska muzyka, przejmujące teksty piosenek podnoszą film Zambrano o kilka tonów wyżej. Przejmujący blues o pustyni samotności, o piasku rozpaczy zabija banał "wyspy gorącej". Muzyczna Kuba pokazuje dno wulkanu. Można się przestraszyć.

HABANA BLUES
Hiszpania/Kuba/Francja 2005; Reżyseria: Benito Zambrano; Obsada: Alberto Yoel, Roberto Sanmartin, Yailene Sierra; Dystrybucja: Vivarto; Czas: 115 min
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj