Wcielająca się w postać legendy kina w filmie "My Week With Marilyn" Michelle Williams nie mogła pojąć, dlaczego Monroe nie szanowała czasu swoich współpracowników i wiecznie spóźniała się na plan.
– Nie potrafiłam się w tym odnaleźć, bo według mnie aktorka, która notorycznie spóźnia się do pracy, nie szanuje pozostałych aktorów i ludzi z ekipy filmowej – tłumaczy. – Po trzech dniach zdjęć zrozumiałam, o co chodziło. Marilyn spędzała codziennie ponad trzy godziny w fotelu makijażystki i fryzjera. Przez cały czas musiała wytwarzać tę wyjątkową energię, dzięki której ludzie czuli, że ona egzystuje po to, aby sprawiać im przyjemność. To musiało być bardzo wyczerpujące. Dziś już rozumiem, dlaczego Marilyn mogła nie mieć ochoty wstać rano z łóżka i iść do pracy.
23 listopada film "My Week With Marilyn" zagości w kinach za oceanem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło megafon.pl
Powiązane
Zobacz
|