Jak się gra ze świadomością, że zakosiło się rolę Nicole Kidman?

Reklama

Lucy Punch: Nie nazwałabym tego zakoszeniem. Nicole miała problem z terminami, Woody stwierdził, że nie może na nią czekać, więc zorganizował kolejne przesłuchanie do roli Charmaine. Nie było łatwo. Musiałam udowodnić, że dam radę. Dopiero po tym jak przeszliśmy przez wszystkie sceny z moim udziałem, usłyszałam, że dostałam rolę. Woody powiedział nawet, że mogę zmienić kwestie zapisane w scenariuszu. To dodało mi skrzydeł, pewności siebie.

Podobno na planie miałaś już mniej pewności siebie.

To prawda. Miałam mnóstwo wątpliwości, a Woody nie lubi rozmawiać na planie. Realizuje bardzo mało dubli, pracuje szybko. Przed realizacją sceny nie dyskutuje o tym, jak powinna wyglądać. Masz przyjść, zagrać, twoją podporą jest scenariusz i to, co ustalono podczas zdjęć próbnych. Potem Woody już tylko ufa swoim aktorom i ich intuicji. Charmaine jest młoda, nieco bezczelna. Starałam się wyważyć tę postać, chciałam, aby widzowie ją polubili.

A co się dzieje na planie Allena, kiedy masz pomysł na zmianę lub nową kwestię?

Nigdy mu o tym nie mów, tylko po prostu to zrób. Woody uwielbia być zaskakiwany. A przy tym dokładnie wie, czego chce. U niego nie ma głaskania po pleckach czy komplementów na pokaz. Po skończonej scenie przechodzimy dalej albo idziemy do domu. Raz chciałam powtórzyć swoją kwestię. Nim się zorientowałam, Woody już był w drodze do domu. Zaczęłam się stresować, że nie spodobało mu się, zdenerwował się i dlatego tak szybko pojechał. Bałam się, że mnie zwolni. Dwa tygodnie później usłyszałam, że to była najlepsza scena, jaką zagrałam w filmie.

Po pokazie w Cannes słyszałam dyskusję trzech facetów, którzy kłócili się, czy Charmaine jest prostytutką, czy nie?

Ja miałam poczucie, że gram rolę prostytutki. Ten zawód nie wyklucza uroku osobistego, nawet go zakłada. Tylko że ona nie jest typową call girl. Po prostu szuka łosia, którego mogłaby wydoić z pieniędzy. To dziecko ulicy, które marzy o luksusie, dość naiwne. Gdy coś zbroi, mówi: "Nie, nie zrobiłam tego". Poza tym zawsze spada na cztery łapy, bo choć nie jest wyedukowana, ma dużo sprytu.

Jaki wpływ miałaś na swoje kostiumy w tym filmie?

Woody wysłał mnie na zakupy. Powiedział, że wszystko ma być o połowę krótsze niż to, co sobie wymyśliłam, dekolty głębsze, sukienki obcisłe, obcasy wyższe. Miał rację. Im bardziej moja bohaterka odsłania ciało, tym pewniej się czuje.

Robiło to wrażenie na Alfiem, którego gra Anthony Hopkins?

Ona nie ma ani takiego doświadczenia jak Alfie, ani takiej pozycji, ani wiedzy. Jednak imponuje mu młodością, świeżością, tym, że pozwala mu żyć w iluzji. Najbardziej zadziwiające jest to, że choć to Alfie jest mądrzejszy i starszy od niej o kilka dekad, to ona ma świadomość, że to iluzja. On myśli, że to miłość. Tylko Woody potrafi pokazać tę delikatną granicę. Ukazując ułomności ludzi, jest wobec nich pobłażliwy.