Ten film zrodził się z natrętnie powracającego snu o czterech kobietach w bieli snujących się po krwistoczerwonym salonie. "Szepty i krzyki" najbardziej spośród wszystkich Bergmanowskich psychodram utkane są z sennych wizji, niejasnych sygnałów wyobraźni, psychoanalitycznych tropów. Tematy i inspiracje te same, co zwykle: własne wspomnienia z dzieciństwa, piekło kobiecej duszy, doświadczenie śmierci, egzystencjalna pustka.

Reklama

Dwie siostry - Karin i Maria, krążą wokół łoża śmierci trzeciej - Agnes. Z pozoru starają się przynieść jej ulgę w cierpieniach. Ale tak naprawdę nie potrafią i nie chcą pokonać muru obojętności, chłodu, obrzydzenia i strachu. Zamykają się w świecie własnych piekieł. Karin w jednej z najmocniejszych scen filmu w autodestrukcyjnym szale rani waginę kawałkiem szkła i leżąc w zimnym małżeńskim łożu, rozmazuje krew po całej twarzy. Maria w kobiecym piekle przemijającej młodości przeżywa na nowo dawny romans z lekarzem opiekującym się Agnes.

W "Szeptach i krzykach" przestrzeń bergmanowskich obsesji przybiera filmową formę za sprawą ekspresjonistycznych zdjęć Svena Nykvista, ikonicznej stylizacji bohaterek, a przede wszystkim niesamowitej, narzucającej się w każdym kadrze kolorostycznej kompozycji. Dręczące kontrasty zmuszają do zanurzenia się w dramacie, ale zarazem dystansują. Każą zachwycać się swymi malarskimi walorami, przejrzystością kompozycji, a tym samym stanąć na zewnątrz rozgrywającego się na ekranie koszmaru.

Ten koszmar to czas. Oczekiwanie na śmierć. Ta przenika wszystko, konfrontuje rzeczywistość ze snem, miłość z nienawiścią, teraźniejszość z przeszłością. Ale i piekło z niebem. Bo jest w tym piekle także anioł. Oddana służąca Anna, wciąż tuląca umierającą Agnes do swej obnażonej piersi. To ona zastępuje przerażone siostry u boku wzywającej je zmarłej, a one tuż obok próbują się do siebie zbliżyć. Dotykają się, obejmują i pierwszy raz naprawdę ze sobą rozmawiają. Nie słychać, co do siebie mówią, ale w gestach, gorączkowym tuleniu tłumione przez lata emocje wybuchają z siłą większą niż piekielna pułapka uczuciowej atrofii. To jedna z najpiękniejszych scen w całym dorobku Bergmana.

"Szepty i krzyki"
Szwecja 1972; Reżyseria: Ingmar Bergman; Obsada: Harriet Andersson, Kari Sylwan, Ingrid Thulin, Liv Ullmann; Dystrybucja: Gutek Film; Czas: 106 min