Dziennik Gazeta Prawana logo

W Polsce nagrody nie dają zysku filmom

17 maja 2010, 10:38
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Polskich filmów próżno szukać w programach najważniejszych światowych festiwali, rzadko trafiają też na imprezy mniej znaczące. Zaistnienie na salonach jest oczywiście ważne, jednak nawet zdobycie nagród w Cannes, Wenecji czy Berlinie nie gwarantuje kasowego sukcesu. Owszem, ma gigantyczny wymiar prestiżowy, pomaga w dystrybucji na świecie, ale nie oznacza wpływów do kasy producenta.

Trwa właśnie tegoroczny wyścig o prestiżową Złotą Palmę. Jaką wartość marketingową mają festiwalowe laury? Mniejszą, niż się wydaje.

Do naszych kin zwycięskie filmy Cannes, Wenecji czy Berlina wchodzą na ogół ze sporym opóźnieniem. Na ekrany wszedł właśnie nagrodzony w Wenecji „Samotny mężczyzna”, za chwilę pojawi się wyróżniony w zeszłym roku w Cannes drugą co do ważności nagrodą Grand Prix „Prorok” Jacques’a Audiarda. Ten film, oprócz canneńskich laurów, zdominował też ubiegłoroczną edycję francuskich Cezarów. Tymczasem kasowy sukces „Prorok” odniósł tylko we Francji, natomiast w USA przyniósł niewiele ponad 2 mln dol., a w Wielkiej Brytanii niecały milion funtów. „Samotny mężczyzna” poradził sobie lepiej: w USA zarobił przeszło 9 mln dol., a w Wielkiej Brytanii ponad 2 mln funtów.

Z pewnością większy wpływ na zaskakująco dobry wynik finansowy niż nagrody w Wenecji miała w tym przypadku osoba reżysera Toma Forda, znanego projektanta mody, oraz temat gejowskiego romansu.

Zwycięzca zeszłorocznego Cannes – obwołana arcydziełem „Biała wstążka” Michaela Hanekego – w amerykańskich kinach poradził sobie średnio, zarabiając ponad 2 mln dolarów, choć w Europie notował wyniki bardzo przyzwoite. Znacznie lepsze niż również wyróżniony w Cannes „Fish Tank” Andrei Arnold, który w europejskiej dystrybucji zarobił niewiele ponad pół miliona euro, a w USA niecałe 400 tys. dolarów.

Jeszcze mniej przyniosły inne nagradzane w ostatnich latach na największych filmowych imprezach obrazy – izraelski „Liban” (zwycięski w Wenecji) czy hiszpańsko-peruwiańskie „Gorzkie mleko” (tryumfujące przed dwoma laty w Berlinie). Nawet filmy dwukrotnie nagradzanych Złotą Palmą w Cannes braci Dardenne gromadziły raczej niszową publiczność. Z drugiej strony gdyby nie festiwalowe laury, filmy te zobaczyłoby jeszcze mniej widzów, bo canneńskie Złote Palmy, berlińskie Niedźwiedzie i Lwy weneckie to dla publiczności wciąż znak jakości. Dużo mniej istotny niż dawniej, ale wciąż mający swoją wagę.

Zwłaszcza w Europie, bo na rynek amerykański festiwalowe triumfy nijak się nie przekładają. Nawet Oscar w traktowanej przez amerykańską akademię z założenia po macoszemu kategorii filmu nieanglojęzycznego ma znikomą wartość marketingową. Mogą o tym świadczyć dość przeciętne wyniki ubiegłorocznego tryumfatora – japońskich „Pożegnań” – i tegorocznego zwycięzcy – argentyńskiego filmu „El secreto de sus ojos” – które z dystrybucji w USA zebrały po 1,5 mln dolarów wpływów. Inna sprawa, że gdyby nie Oscar, nie zarobiłyby nawet połowy tej sumy.

Choć nagrody mają wartość przede wszystkim prestiżową, to wciąż jednak wspomagają dystrybucję filmów z założenia skromnych, adresowanych do wąskiej widowni, niepopieranych wielkimi kampaniami reklamowymi i głośnymi gwiazdami w obsadzie. Dla takich filmów wciąż mają realną wartość i także dlatego warto zabiegać, by coraz lepsze polskie kino także zaczęło być obecne na wielkich festiwalach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj