Przez 28 lat żyły w strefie muru - zamknięte, ale bezpieczne. Niestety pewnego dnia mur runął, a króliki musiały poszukać dla siebie nowego miejsca. Film Bartka Konopki jest alegorią przybliżającą dzieje Europy Wschodniej z "króliczej" perspektywy.

Reklama

"Królik po berlińsku" z opowiadania o królikach żyjących przez ostatnie 50 lat na ziemi niczyjej między ścianami berlińskiego muru, wydobywa metaforę całej najnowszej historii Europy Środkowo-Wschodniej - w czasach komunizmu zniewolonej, ale karmiącej się złudzeniami bezpiecznego raju, a dziś zawieszonej między urynkowioną wolnością a nostalgią za bezpieczeństwem.

To my wszyscy - Enerdowcy, Polacy, Czesi, Słowacy, Węgrzy, byliśmy królikami doświadczalnymi realnego socjalizmu, a teraz nawet w zjednoczonej Europie płacimy za to cenę skazaniem na „gorszość” wobec tych, którzy od dawna się pasą na pozbawionych murów łąkach. (więcej w naszej recenzji filmu >>)

„Królik po berlińsku” do tej pory otrzymał kilka nagród: m.in. dla najlepszego filmu średniometrażowego Hot Docs Toronto, Nagrodę Magicznej Godziny - Planete Doc Review Warszawa, Grand Prix Złoty Lajkonik i Nagrodę dla Najlepszego Producenta na 49. Krakowskim Festiwalu Filmowym. 7 marca powalczy o Oscara.


51-minutowe dzieło Bartka Konopki można oglądać TUTAJ.



CZYTAJ TAKŻE:

Sprawdź, jakie filmy w tym roku walczą o Oscary >>