Dziennik Gazeta Prawana logo

Spotkanie na szczycie trzech herosów gitary

14 stycznia 2010, 14:10
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Jimmy Page w filmie dokumentalnym  quot;Będzie głośno quot;
Jimmy Page w filmie dokumentalnym quot;Będzie głośno quot;/Inne
Jimmy Page, The Edge i Jack White - spotkanie trzech tak świetnych gitarzystów i artystycznych osobowości reprezentujących różne muzyczne style i pokolenia musi być ciekawe. Nawet, jeśli zupełnie nic z niego nie wynika... Obraz "Będzie głośno" od 15 stycznia w polskich kinach.
fr_b_dzie_g_o_no_265001a_944045.jpg
Jack White, Jimmy Page i The Edge w filmie "Będzie głośno"

(aka "It Might Get Loud")
USA 2008; reżyseria: Davis Guggenheim; obsada: Jimmy Page, Jack White, The Edge; dystrybucja: Against Gravity; czas: 97 min; Premiera: 15 stycznia; Ocena 4/6
fr_the_edge_b_dzie_266073a_396728.jpg
The Edge w filmie dokumentalnym "Będzie głośno"



Na pomysł tego muzycznego spotkania na szczycie wpadł Davis Guggenheim, autor nagrodzonego Oscarem dokumentu o zmianach klimatycznych „Niewygodna prawda”. I trzeba przyznać, że jest to błyskotliwy koncept: zetknąć ze sobą trzech gitarowych mistrzów, pozwolić im swobodnie grać i gadać - to jak spełnione marzenie każdego fana rockowych brzmień.

W jednym z wywiadów reżyser wspominał, że byłby naprawdę szczęśliwy, gdyby do tej trójki mógł dołączyć jeszcze Jimi Hendrix, ale ten jest, jak wiadomo, dość niedostępny. Trudno, Page musi wystarczyć. I czyni to z nawiązką. Unikający wywiadów, rzadko pokazujący się publicznie legendarny gitarzysta Led Zeppelin, mimo siwych pukli i wyglądu nobliwego starszego pana w ciuchach od Armaniego, zachował swoją szatańską biegłość wykonawcy kilkunastominutowych solówek.

Kiedy zaczyna grać „Whole Lotta Love” pozostała dwójka, choć przecież nie wypadła sroce spod ogona: jeden stworzył brzmienie U2, drugi przyczynił się do zmartwychwstania rock’n’rolla jako lider The White Stripes, zachowuje się jak każdy fan: rozdziawia usta i nieśmiało patrzy na rockowego tytana.

fr_b_dzieg_o_no_itm_266074a_396751.jpg
Plakat filmu "Będzie głośno"

Te chwile jam session są zresztą najlepsze w całym filmie: gdy mówią tylko instrumenty, gdy widać autentyczną pasję i radość z tworzenia muzyki - jest w tym jakaś potężna prawda i magia.

Mówienie o tej swoistej mistyce gitary elektrycznej expressis verbis wychodzi panom już nieco gorzej i zdarza się im popadać w pretensjonalny bełkot (celuje w tym zwłaszcza The Edge, gitarzysta U2). Ciekawe są także zdjęcia archiwalne i wycieczki w przeszłość bohaterów: Jimmi Page grający skiffle, punkrockowe i glamowe inklinacje Bono i jego kolegów czy Jack White w nabożnym skupieniu puszczający trzeszczącą płytę z nagraniami prekursorów bluesa, takich jak Son House.

I choć jest fajnie, ciekawie i trudno nie czuć dreszczu ekscytacji, widząc herosów gitary zebranych razem, to w pewnym momencie zaczynamy się orientować, że nic z tego nie wynika. Nie skomponują wspólnie utworu, nie wystąpią razem na koncercie, nie obalą żadnej dyktatury. Ot, trochę pobrzdąkają na swoich ulubionych instrumentach i wrócą do domu. Marzenie o gitarowym królestwie niebieskim, gdzie rządzą stratocastery, les paule i silvertone’y pozostaje niespełnione.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj