Dziennik Gazeta Prawana logo

"Wszystko, co kocham" niedługo w kinach

28 grudnia 2009, 11:36
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Mateusz Kościukiewicz i Olga Frycz w filmie Jacka Borcucha  quot;Wszystko, co kocham quot;
Mateusz Kościukiewicz i Olga Frycz w filmie Jacka Borcucha quot;Wszystko, co kocham quot;/Inne
Dotąd mogliśmy zazdrościć Węgrom, Czechom i Hiszpanom tego, że potrafią pokazywać radość, śmiać się siebie, złapać dystans i przedstawiać poważne kwestie ze swoistą lekkością. Teraz świat może nam zazdrościć Jacka Borcucha. Jego dzieło "Wszystko, co kocham" startuje w konkursie głównym festiwalu filmowego w Sundance.
fr_jakub_girsza_ma_260684a_878366.jpg
"Wszystko, co kocham" niedługo w kinach
fr_wszystko_co_koch_260703a_879117.jpg
"Wszystko, co kocham", reż. Jacek Borcuch

Już przy "Tulipanach" reżyser udowodnił, że widzi świat inaczej niż przeciętny Polak. W jego oczach nie jest on szaro-bury, a złocisty, kolorowy. Bohaterowie nie są wiecznie nieszczęśliwi, lecz czerpią z życia, ile mogą. We "Wszystko co kocham" ten świat dodatkowo tętni młodzieńczą energią.

Bohaterami najnowszego dzieła Borcucha są licealiści z Pomorza. Jest rok 1981, Solidarność umacnia się, ale Janek, Kazik, Staszek i Diabeł po prosu chcą grać punk rocka. Swą muzyką nie próbują walczyć z systemem, chociaż ich teksty przepełnione są typowym młodzieńczym buntem. Oczywiście nie brakuje miłosnego, tu iście szekspirowskiego wątku - jego ojciec jest wojskowym, jej został internowany.

Film jest świeży, mądry, zabawny, kapitalnie zagrany, z pięknymi zdjęciami (fantastyczne ujęcia morza i plaży), naturalny, romantyczny i autentyczny. Borcuch znalazł idealną równowagę między poważnym, refleksyjnym aspektem obrazu (stan wojenny, Polska początku lat 80., śmierć babci) a jego rozrywkową stroną (muzyczna pasja młodzieńców, seksualne przygody). Zamiast w męczeńskiej atmosferze przypominać nam ówczesne realia, artysta woli punktować absurdy tamtych czasów. Pokazuje, że pomimo przeciwności losu, nasi rodacy potrafili normalnie żyć i cieszyć się tym co, mają. Udowadnia, że nie wszystko, co wydarzyło się 30 lat temu koniecznie naznaczone musiało być traumą i tragedią.

Tak jak teraz, tak i wtedy ludzie kochali się, kłócili, pracowali, chodzili do szkoły. Także w stanie wojennym Polacy śmiali się, ściskali na klatkach schodowych, kąpali w morzu, słuchali muzyki a dzieciaki tak jak dziś chciały być gwiazdami rocka.

Historyczna część stanowi we "Wszystko co kocham" tak naprawdę tło. Głównym bohaterem jest młodość. Reżyser cudownie opowiada o pierwszej miłości, seksualnych inicjacjach, marzeniach, prawdziwych, bezinteresownych przyjaźniach, o beztrosce, wolności, odwadze. Obraz dopełnia genialna muzyka Daniela Blooma, na poły klimatyczna, instrumentalna, na poły ostra, punkowa.

Głośne brawa należą się również (a może przede wszystkim) za kapitalne kreacje aktorskie. Zachwyca nie tylko Andrzej Chyra, lecz głównie młodzi - Mateusz Kościukiewicz i Jakub Gierszał (w Hollywood stanowiliby już konkurencję dla Roberta Pattinsona). Przypomnijmy, że "Wszystko co kocham" zakwalifikował się do konkursu głównego prestiżowego festiwalu filmów niezależnych w Sundance (21-31 stycznia 2010).

.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj