Obsada: Judy Garland, Frank Morgan, Ray Bolger, Bert Lahr, Billy Burke.

Słynna w świecie ekranizacja „Czarnoksiężnika z Krainy Oz” L. Franka Bauma w reżyserii Victora Fleminga nie miała szansy podbić naszych serc w roku premiery. 70 lat później wraca w cyfrowo odnowionej wersji. I znów oczarowuje

Szturm na amerykańskie kina „Czarnoksiężnik” rozpoczął równo tydzień przed wybuchem drugiej wojny światowej. Gdy dorastający chłopcy od Waszyngtonu po Frisco zakochiwali się na zabój w grającej główną rolę siedemnastoletniej Judy Garland, gdy Blaszany Drwal, Strach na Wróble i Tchórzliwy Lew trafiali na piżamki, śliniaczki i zakładki do książek, my nie byliśmy tego świadomi. Także baśniowe powieści Bauma o barwnym jak tęcza świecie zamieszkanym przez lilipucich Munchkinów oraz dobre i złe wróżki ani wtedy, ani później nie cieszyły się w Polsce taką popularnością, jak w krajach anglojęzycznych. Mało kto nie rozpoznawał po latach przepięknej piosenki Harolda Arlena „(Somewhere) Over The Rainbow”, ale też mało kto wiedział, że zaśpiewała ją po raz pierwszy w tym właśnie filmie Judy Garland – dwunastoletnia Dorotka z ubogiej farmy w Kansas marząca o innym, lepszym świecie gdzieś hen, ponad tęczą.

Reedycja na DVD z okazji 70-lecia premiery to dobra okazja, by przedstawić ten wdzięczny film swoim dzieciom. Cyfrowo odrestaurowano zarówno obraz, jak i ścieżkę dźwiękową. Na czterech płytach oprócz odnowionej ekranizacji umieszczono wiele materiałów dokumentalnych o powstawaniu „Czarnoksiężnika…”, sylwetki głównych twórców, komentarze. Przypomniano nawet wcześniejsze, nieśmiałe jeszcze romanse przemysłu kinowego i telewizyjnego z twórczością Bauma, począwszy od „The Wonderful Wizard of Oz” z 1910 roku. Osobno opakowaną, piątą płytą jubileuszowego zestawu jest zapis ścieżki dźwiękowej musicalu.

Z nie mniejszym rozmachem przygotowano materiały graficzne: zdjęcia, reprinty traktujących o filmie magazynów z epoki, oryginalnego programu z premiery, reklam, biletu na seans.

Najważniejsze, że wciąż broni się „Czarnoksiężnik…”. Niespieszny, uroczo retro, z poczciwym, wciąż trafiającym do dzieci przesłaniem o przyjaźni, współczuciu, odpowiedzialności i poświęceniu. Największym atutem musicalu nadal wydaje się Garland – doskonałe ucieleśnienie niewinnego dziewczęcego wdzięku. W zaczarowanych rubinowych pantofelkach, z pieskiem Toto, w obronie którego gotowa była uciec od wujostwa i z pięknym, dźwięcznym głosem. Patrząc i słuchając, jak śpiewa „Over The Rainbow” szczerze dziękujemy opatrzności, że to jednak nie Shirley Temple dostała główną rolę, i że w ostatniej chwili producent ostatecznie zostawił w filmie tę piosenkę. Chciano ją wyciąć, sądząc, że nadmiernie wydłuża prolog w Kansas, i że przaśna scenografia ubogiej farmy nie najlepiej konweniuje z rozmachem superprodukcji.

Co ciekawe, te pierwsze sceny, jeszcze w sepii, wyglądają chyba najurokliwiej, choć w założeniu miały tylko podkreślać swą monochromią imponującą i dziś orgię barw Krainy Oz. Skądinąd nadal atrakcyjną dla młodego widza. Cytrynowo żółte aleje wśród kwietnych rabatek, pola karminowych maków, szmaragdowy pałac czarnoksiężnika Oz, w Technikolorze, po intensywnym cyfrowym liftingu, wciąż są w stanie wzbudzić zachwyt. Nie tylko w dzieciach.

Ocena: 4.

Olaf Szewczyk

Dystrybucja: Galapagos.