"Plakat rodem z sowieckiej propagandówki", "Naprawdę słaby, nie pasuje do powagi tematu", "Tragedia. Jak z polskiej komedyjki dla kretynów", "Gorszego nie było?" – piszą internauci. – Moją ambicją jest zrobienie filmu o miłości w czasach nieludzkich. O miłości, która jest ponad podziałami – mówił Wojciech Smarzowski i takie hasło pojawia się na pierwszej reklamie obrazu. Utrzymanej – co prawda – w klimacie czasów, o których film opowiada. Daleko jej jednak do arydzieł polskiej szkoły plakatu.

Plakat już jest, data premiery została wyznaczona na 7 października, ale "Wołyń" wciąż nie został ukończony. Zbiórka pieniędzy na ten cel prowadzona jest przez specjalnie powołaną Fundację na rzecz filmu Wołyń (filmwolyn.org). Mają one umożliwić realizację brakujących scen. Potrzeba 2,5 miliona złotych, póki co zebrano 12% tej sumy. 

Akcja "Wołynia" rozpoczyna się latem 1939 roku. Piękna Polka Zosia (Michalina Łabacz) kocha się w Ukraińcu Petro (Wasyl Wasylik), ale ojciec wydaje ją za majętnego wdowca, Skibę (Arkadiusz Jakubik). Zaraz po ślubie dziewczyna zostaje sama z dziećmi powołanego na front męża. Tymczasem między mieszkającymi obok siebie Polakami, Ukraińcami i Żydami dochodzi do coraz liczniejszych aktów przemocy...

Pierwszy film o wydarzeniach na wschodnich kresach Rzeczpospolitej w okresie II wojny światowej zostanie prawdopodobnie zaprezentowany na Festiwalu Filmowym w Gdyni.