– Wydaje mi się, że powinno być więcej produkcji opowiadających o rosyjskiej historii. Niektóre z nich są niemal Szekspirowskie – mówił w "Welt am Sonntag" nominowany w tym roku po raz piąty do Oscara Leonardo DiCaprio. – To ogromne pole do popisu dla aktora. Rola Lenina również byłaby interesująca. Chętnie zagrałbym też Rasputina.

DiCaprio miał okazję poznać osobiście Władimira Putina. Miało to miejsce w listopadzie 2010 roku w Sankt Petersburgu podczas konferencji poświęconej ochronie zagrożonych wyginięciem tygrysów syberyjskich. Gwiazdor dał na ratowanie tych zwierzą milion dolarów i przyleciał do Rosji, choć miał z tym spore problemy (pierwszy samolot aktora po stracie jednego silnika musiał awaryjnie lądować w Nowym Jorku, a drugi z powodu wichury wylądował w Helsinkach). Za co ówczesny premier Putin ogromnie mu dziękował, nazywając aktora "prawdziwym mężczyzną" – podaje wyborcza.pl.

Rosyjscy filmowcy deklarację Leonardo DiCaprio przyjęli z radością. Rolę w swojej produkcji chętnie powierzy mu reżyser Władimir Bortko ("Mistrz i Małgorzata"), a rzecznik najstarszej rosyjskiej wytwórni filmowej Lenfilm już widzi najbardziej kasowego aktora Hollywood w roli przywódcy rewolucji październikowej Włodzimierza Lenina.

Póki co, od 29 stycznia Leonardo DiCaprio będziemy mogli oglądać w kinach w dramacie "Zjawa". Film w reżyserii Alejandro Gonzáleza Inárritu zdobył 12 nominacji do Oscara i jest faworytem w tegorocznym wyścigu po statuetki Akademii Filmowej.