Często gra w makabrycznych horrorach (remake "Teksańskiej masakry piłą mechaniczną”, 2003, "Blade: Mroczna Trójca”, 2004 czy „Niewidzialny”, 2005), przy nich także najchętniej spędza wieczór w domu. "Lśnienie”, "Egzorcysta”, "Poltergeist” to klasyki w domowej wideotece Jessiki Biel.

A jednak tak zahartowana dziewczyna, której niestraszne wampiry i potwory, prywatnie śmiertelnie boi się pająków, nawet tych najmniejszych. Gdy tylko taki nieproszony lokator znajdzie się w jej mieszkaniu, jest w stanie nocować na klatce schodowej, byle nie stanąć z nim oko w oko. Chyba nic bardziej nie kłóci się z wizerunkiem Jessiki Biel – twardej babki, która od najmłodszych lat bierze się z życiem za bary. I najczęściej wygrywa.

Biceps modelki
Buzię Jessiki zaczęto rozpoznawać nie tylko w rodzinnej Minessocie, ale i w całych Stanach po jej przygodzie z serialem „Siódme niebo” produkowanym przez ojca niemal wszystkich telewizyjnych tasiemców lat 80. i 90. Aarona Spellinga. Gdy w 1996 roku pojawiła się w nim urocza blondwłosa 14-latka, od razu zdobyła serca nie tylko twórców hitu. Z miejsca stała się także boginią nastolatków w całych Stanach Zjednoczonych. Jako ułożona i grzeczniutka córka wielebnego pastora zamieszkującego wraz z rodziną fikcyjne miasteczko Glenoak w Kalifornii, stała się ucieleśnieniem ideału doskonałej latorośli, która nie pije, nie pali, szanuje starszych i systematycznie uprawia sport.

Taka zresztą była. Urodzona w rodzinie drobnego przedsiębiorcy, jako mała dziewczynka chciała być piosenkarką, dlatego rodzice posłali ją na zajęcia śpiewu do pobliskiego teatru muzycznego. Kurs zaowocował angażem do kilku musicali, ale to bardziej uroda Jessiki niż jej predyspozycje wokalne (podobno Jessica dziś śpiewa tylko pod prysznicem, najczęściej obciachowe kawałki z lat 80.) sprawiła, że drzwi do kariery modelki stanęły przed nią otworem. Zaraz potem firmy kosmetyczne chciały zbijać kokosy na reklamach z jej udziałem. Jessika zaliczyła nawet epizod jako rzeczniczka prasowa firmy L’Oreal.

To zajęcie jednak nie pociągało jej w takim stopniu jak zabawy ze sztangą, jazda na rolkach, surfing i kopanie piłki. Przez sześć lat trenowała taniec, tyle samo lekką atletykę, grała też w żeńskiej drużynie piłki nożnej.

I choć dziś w Jessice nie pozostało wiele z tej słodkiej dziewczynki, przetrwało jej zamiłowanie do wysiłku fizycznego. "Na dodatek jestem na diecie, która wyklucza sól, cukier i pieczywo. Mogę jeść tylko warzywa, owoce, chude mięso i popijać to wodą. Taki miałam zapis w kontrakcie przy większości filmów, w których grałam i w których musiałam dobrze wyglądać, to znaczy mieć kaloryfer na brzuchu. Fajnie, że płacą mi za jedzenie zdrowego żarcia i chodzenie na siłownię" - mówi. To pewnie dlatego zdjęcia paparazzi, które zwykle skupiają się na fałdkach tłuszczu innych celebrities, najczęściej pokazują Jessikę we wspaniałej formie, jak na plaży niezmordowanie gra w siatkówkę. Z tego też powodu, choć nie ma nic przeciwko kobiecym strojom, eleganckim dodatkom i niebotycznym szpilkom, ma wielką słabość do trampek i często walczy ze swoim agentem, by ten pozwolił jej zakładać na wywiady sportowe buty. "Nie zawsze się to udaje" - żartuje Jessica. "A od hollywoodzkich przyjęć, na których znam zbyt mało ludzi, żeby czuć się komfortowo, zdecydowanie wolę partyjkę kręgli z koleżankami albo wycieczkę na karaoke. No i na takie wypady zawsze mogę zakładać niezobowiązujące ciuchy" - mówi.

Krągłości na topie
Obok sportu ulubionym hobby Jessici jest detronizowanie rywalek. Dwa lata temu pozbawiła tytułu najseksowniejszej kobiety świata ponętną Scarlett Johansson (w 2005 roku za takie cudo natury uznał Jessikę Biel amerykański magazyn "Esquire”). "Wszyscy moim znajomi bardzo się ze mnie nabijali, w szczególności mój brat" - wspomina dziś aktorka. A ja myślałam, że po takim wyróżnieniu spadnie na mnie grad propozycji filmowych" - dodaje ze śmiechem. "Nic takiego się nie stało, ale przynajmniej poprawiłam sobie samopoczucie. Mam słabość do komplementów, jak każda kobieta lubię się podobać" - dodaje bez kokieterii.

A trudno zarówno wśród mężczyzn, jak i pań znaleźć kogoś, komu Jessica nie przypadłaby do gustu. Nic więc dziwnego, że w amerykańskich siłowniach i klubach fitness nieustannie stawiają się dziewczny, które zapytane przez trenera o to, jakie mięśnie chciałyby przede wszystkim rozwijać, mówią zgodnie: te same, co Jessica Biel.

Jej urokowi uległ też Justin Timberlake, więc wykoszenie konkurencji w postaci jego byłej dziewczyny, czyli Cameron Diaz („Maska”, „Aniołki Charliego”), nie było wcale trudne.

Justin pokochał jej kragłości (wypatrzył ją na imprezie podczas gali po ceremonii rozdania Złotych Globów), a ona jego poczucie humoru, szybko więc dołączyła do niego w czasie tegorocznego tournée po Anglii. Dziś są nierozłączni, a plotkarskie serwisy prześcigają sie w doniesieniach na temat ich zbliżającego się ślubu.

Pokazywałam, jak byłam mała

Obok zdrowej diety i fitnessu Jessica ma podobne również inne restrykcyjne zapisy w swoich kontraktach filmowych, mówiące na przykład, że nie będzie występować w rozbieranych scenach. "Przy kręceniu filmu „London” do scen erotycznych miałam dublerkę" - wspomina dziś Jessica Biel. Skąd taka przemiana w dziewczynie, która zasłynęła przecież tym, że serialowy kontrakt na „Siódme niebo” zerwano z nią z hukiem, bo w wieku 17 lat wystąpiła w rozbieranej sesji w brytyjskim magazynie dla panów "Gear”? "Po kilku latach miałam już dość granej przeze mnie Mary, panicznie bałam się, że zostanę zaszufladkowana jako grzeczna, mdła nastolatka.

Jessica dłuższy czas twierdziła, że to właśnie wizerunek córeczki pastora sprawił, że nie dostała głównej roli w oscarowym hicie „American Beauty”. Szybko postanowiła to sobie odbić. W 2002 wystąpiła w kontrowersyjnym "Żyć szybko, umierać młodo”, opartej na powieści Breta Estona Ellisa historii o handlu narkotykami na prestiżowej uczelni. Potem jednak na kilka ładnych lat wpadła w pułapkę zastawioną przez wspominane horrory i filmy akcji (np. „Komórka”, 2004)

Dopiero niedawno Jessica ustawiła sobie poprzeczkę znaczne wyżej niż dotychczas. Nie zadowala się rolami wysportowanych, twardych babek, które niczego się nie boją i bez mrugnięcia okiem walczą z psychopatami, a jak trzeba to popilotują odrzutowiec. Spore uznanie krytyków zdobyła dzięki występowi w kostiumowym „Iluzjoniście” (2006) Neila Burgera, gdzie grała wybrankę serca tytułowego sztukmistrza (Edward Norton).

Nie znaczy to, że wysokobudżetowe produkcje poszły całkowicie w odstawkę i już nie interesują Jessici. Adaptacja opowiadania Philipa K. Dicka „Next”, w której Biel zagrała u boku Nicolasa Cage’a lub nietypowa komedia romantyczna „Państwo młodzi: Chuck i Larry” z Adamem Sandlerem (który z Kevinem Jamesem tworzy udaną i udawaną gejowską parę strażaków) są na to najlepszymi przykładami.
W przyszłym roku zobaczymy Biel w reżyserowanej przez Bruce’a Beresforda adaptacji dramatu Oscara Wilde’a „Kobieta bez znaczenia”. Czy ta rola sprawi, że krytycy przestaną wreszcie twierdzić, że najlepsze dokonanie aktorskie ma już za sobą od czasu, gdy w 1997 roku wystąpiła w filmie „Złoto Uleego” z Peterem Fondą i uwierzą, że oprócz mięśni i kobiecych kształtów Jessica też ma talent?




Jessica Biel w tym tygodniu w :
Blade: Mroczna Trójca
środa 21.11, TVN, godz. 23.10

ramka:
Z kim najczęściej jest mylona Jessica Biel?
Jessica Alba
Też blondynka, też ponętna, też zaczynała w serialu („Cień anioła”), a potem zaliczyła kilka nieznaczących i przez nikogo niepamiętanych produkcji. Do czasu występu w „Sin City” Roberta Rodrigueza pozostawała anonimowa. Teraz jest lepiej.

Jessica Simpson
Ta blondynka głównie śpiewa i nie tylko pod prysznicem, jak panna Biel, ani nie hity z lat 80., tylko popowe kawałki jak z początków kariery Britney Spears. Jessica Simpson jest dodatkowo często mylona z własną siostrą – Ashley Simpson.

Jessica Rabbit
Taką fryzurę jak rysunkowa Jessica Rabbit z „Kto wrobił Królika Rogera” Jessica Biel zafundowała sobie w okresie buntu, gdy chciała sprowokować zerwanie kontraktu na występy w serialu „Siódme niebo”. W połączeniu z rozbieraną sesją odniosło to zamierzony skutek.