Dziennik.plFilm

Poniedziałek, 28 maja 2012

Imieniny: Augustyna, Jaromira, Wilhelma

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 24°C

Widmo autora

2010-02-18 | Ostatnia aktualizacja: 21:41 | Komentarze: 0 | skomentuj

/ Inne

Premiera najnowszego filmu Romana Polańskiego była najważniejszym wydarzeniem tegorocznego Berlinale. „Autora widmo” krytyka światowa przyjęła raczej entuzjastycznie. Jednak mimo formalnej doskonałości do arcydzieła zabrakło tego, z czego Polański zawsze słynął - wyniesienia schematu kina gatunków do rangi metarzeczywistości. Obraz od 19 lutego w polskich kinach.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Autor widmo"
(AKA "Ghost writer")
USA 2010; Reżyseria: Roman Polański; Obsada: Ewan McGregor, Pierce Brosnan, Olivia Williams, Robert Pugh, Tom Wilkinson, Kim Cattrall; Czas: 128 min; Dystrybucja: Forum Film; Premiera: 19 lutego; Ocena 4/6



„Ghostwriter” Roberta Harrisa to książka wciągająca, solidnie napisana, błyskotliwa, inteligentna, ale nie wybitna. Im dłużej ją czytałem, tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że to materiał idealny dla Polańskiego. U Harrisa pojawiały się motywy, które reżyser uwielbia: motyw człowieka w wciągniętego w pułapkę sytuacji, której nie rozumie, surrealistyczna tajemnica, odcięte od świata miejsce akcji, politycznie niepoprawna intryga.

Nie pomyliłem się. Polański potrafił wygrać atuty powieści, jednocześnie tuszując jej słabe strony. Wadą numer jeden była jednostronność i jednoznaczność win Waszyngton za wojnę z terroryzmem, Londynu za polityczny serwilizm, CIA za wojenne zbrodnie. W filmie Polańskiego ani wina, ani odpowiedzialność nie są już tak jednoznaczne ani oczywiste, na ekranie toczy się gra racji i to przez długi czas toczy się tak, że nie bardzo wiadomo, kto i o co tak naprawdę tutaj gra. A w końcu i same racje przestają być istotne.


Literatura według Polańskiego

Polański zawsze czytał literaturę, do której się zabierał na sposób filmowy i zawsze potrafił podporządkować ją własnej wizji świata, pozorne oczywistości obciążyć wieloznacznością. Gdy Robert Evans dał mu „Dziecko Rosemary” Iry Levina, Polański nie był wcale zachwycony. Po pierwszych stronach uznał tę książkę za horror dla kucharek, dopiero po dokładnej lekturze, stwierdził, że to wymarzony dla niego materiał. Poddał powieść gruntownym przeróbkom. O ile pierwowzór sprawiał wrażenie ubranej w sztafaż horroru społecznej satyry na obyczaje amerykańskiej klasy średniej, o tyle scenariusz Polańskiego stawiał na mieszankę kina grozy najwyższej próby z pełnym dwuznaczności i nasyconym symbolami dramatem psychologicznym, rozgrywał całą intrygę w wielkim nawiasie między realnością a wyobraźnią. Pracując nad scenariuszem „Chinatown” Roberta Towne’a, wymógł na autorze znaczne skrócenie monstrualnej powieści. Dodał sporo od siebie i uparł się przy pesymistycznym zakończeniu.

Wojtek Kałużyński
Źródło: dziennik.pl
12345następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najnowsze wideo

    Najczęściej komentowane

    «