Komediant zamieniający epizody w perły
Był aktorem z cienia, przez własne emploi skazanym na role charakterystyczne i komediowe. Zagrał ich tyle, że stał się niemal symboliczną postacią polskiej komedii. Z jednej strony idealnie potrafił wkomponować się w tło, z drugiej z każdego tła potrafił się wybić zamieniając marginalną rólkę we własny benefis.
- Emigrant, wieczny debiutant
- Oto dzień powszedni Comédie Française
- Tych bohaterów Barei nie da się zapomnieć
- Jerzy Turek odznaczony pośmiertnie
- Zmarł Jerzy Turek
- "Lejdis" filmem sezonu, "Seksmisja" komedią stulecia
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 9°C max. 30°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W pamięci widzów na zawsze pozostanie trenerem Jarząbkiem z "Misia" (1980) Stanisława Barei. Jego panegiryczny monolog wygłaszany do szafy stał się jedną z najbardziej kultowych scen w całej historii naszej komedii. Do postaci Jarząbka powracał Turek jeszcze dwukrotnie - w "Rozmowach kontrolowanych" (1991) Sylwestra Chęcińskiego i w "Rysiu" (2006) Stanisława Tyma. Początkowo nie był wcale przekonany do tej roli, nie lubił jej: "Pomyślałem sobie: głupi Stasiek [Bareja] wymyślił jakiegoś idiotę śpiewającego do szafy. Ale prawdą jest, że w życiu takich ludzi spotyka się mnóstwo" - mówił.
I na tym właśnie polegał największy fenomen Jerzego Turka jako aktora. Z jednej strony idealnie potrafił niemal przezroczyście wkomponować się w tło, z drugiej z każdego tła potrafił się
wybić, epizodyczną, marginalną rólkę zamienić we własny benefis. Grywał przeważnie role drugoplanowe, a jednak zapadał w pamięć. Zwyczajnością, genialnym wyczuciem własnego miejsca
potrafił oswoić nawet najbardziej groteskową sytuację, obronić najbardziej nieprawdopodobną postać.













































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!