Dziennik.plFilm

Wtorek, 22 maja 2012

Imieniny: Heleny, Wiesławy, Romy

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 36°C

W światłach jupiterów nie ma nic ciekawego

2010-01-28 | Ostatnia aktualizacja: 21:28 | Komentarze: 0 | skomentuj

Grażyna Trela, pierwsza seksbomba kina lat 80., od wielu lat zajmuje się pisaniem scenariuszy. "Kulturze" opowiedziała o planowanym debiucie reżyserskim, Jerzym Jarockim, Marku Grechucie i "Mojej krwi", filmie, który na podstawie jej tekstu nakręcił Marcin Wrona.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-22

temp. min 9°C max. 30°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Aktorka filmowa u szczytu popularności rezygnuje z zawodu i staje się rozchwytywaną scenarzystką. To nie jest treatment nowego filmu Almodóvara, tylko twoje życie…
Grażyna Trela: Nic nie wydarzyło się nagle. Jako aktorka pracowałam bardzo intensywnie. Za dużo. Prosto ze spektaklu w Starym Teatrze jechałam nocnym pociągiem na plan filmowy do Łodzi, Wrocławia, Warszawy. Potem z planu filmowego wracałam na próbę do teatru, nocami był kabaret - połowę życia spędzałam w pociągach, w biegu, w łódzkim Grand Hotelu. Poczułam, że znalazłam się na jakimś zakręcie, w klinczu. I właśnie wtedy pomyślałam, że może to najlepszy moment, żeby trochę zwolnić i wrócić do tego, co było najpierw, przed aktorstwem: do pisania.

Pisania?
Tak, sporo pisałam jako nastolatka. Opowiadania, krótkie formy beletrystyczne. Oczywiście do szuflady, dla siebie. Teraz wróciłam do tego - sam na sam z komputerem, od razu poczułam się lepiej. Przez cztery lata pisałam do autorskiej rubryki w miesięczniku „Film”, potem wydałam zbiór opowiadań „Dobry mężczyzna to martwy mężczyzna”, wreszcie zaczęłam poważnie myśleć o pisaniu scenariuszy, a w dalszej perspektywie o reżyserii.

Kilka razy podpatrywałem cię w tak zwanych sytuacjach publicznych. Zaskoczyło mnie, że jesteś do tego stopnia schowana, starasz się być wręcz niewidzialna: żadnych jupiterów, kamer, błyszczących sukni z tafty.
To mnie nudzi. W światłach jupiterów nie ma nic ciekawego. Nie potrzebuję tego. Zamknięcie etapu aktorskiego pociągnęło za sobą wiele konsekwencji. Chodzi o proces mentalny. Definitywnie pozbyłam się pewnych zewnętrznych cech, które kojarzą się z aktorstwem: koniecznościi autoprezentacji, brylowania na salonach, strojenia – sukienek i min. Nigdy tego nie lubiłam. A teraz mam to, czego potrzebuję – komfort myślenia w ciszy. Mogę długo zastanawiać się nad jednym napisanym w scenariuszu zdaniem, nad jednym słowem. Okazuje się, że bardzo tego potrzebowałam.

rozmawiał Łukasz Maciejewski
Źródło: dziennik.pl
123456następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najnowsze wideo

    Najczęściej komentowane

    «