Giganci rocka dają czadu w kinie
- Oto największe koncertowe hity 2010 roku
- Toporne disco zdegenerowanej kowbojki
- The Edge, jak Zosia samosia woli grać sam
- Jimmy Page: Jack White to bohater
- "Będzie głośno"
- Gitary, metal i kobieta, czyli dokumentaliści słuchają rocka
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-16

temp. min 3°C max. 18°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Gitara jest kobietą
To one są tutaj głównymi bohaterkami. Nie sami muzycy, ale otoczone czcią instrumenty - nazywane kobiecymi imionami, dopieszczane przez lutników, dostrajane, udoskonalane. By dźwięk był czystszy, brzmienie doskonalsze, efekt prawdziwszy. Ale to ostatecznie okazuje się nieważne, bo gdy Page, Edge i White siadają w końcu do wspólnego muzykowania, grają na byle jakich gitarach najprostszą z możliwych bluesowych kompozycji Sona House’a, liczy się tylko wspólna radość grania, dążenie do harmonii, idealnej prostoty.
Plany White’a, by podejrzeć patenty starszych mistrzów, biorą w łeb, bo ważna jest sama muzyka, a nie techniczna perfekcja. Wzruszenie muzyków, gdy po skończonej jam session obejmują się i dziękują sobie, dosłownie eksploduje na ekranie. Oto magiczna chwila, w której udało się Guggenheimowi dotknąć samej istoty muzyki, w spirytystycznym rytuale wywołać na moment ducha rocka. Zupełnie inaczej niż Scorsesemu w "Rolling Stones w blasku świateł", ale poniekąd tak samo.










































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!