Dziennik Gazeta Prawana logo

"Lady Bird", obraz nominowany do Oscara jako film roku. Wyboista droga do dojrzałości [RECENZJA]

1 marca 2018, 13:33
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kadr z filmu "Lady Bird"
Kadr z filmu "Lady Bird"/Media
Debiutancki film Grety Gerwig ujmuje niewymuszonym humorem, pozbawionym fałszu spojrzeniem na wiek dorastania, a przede wszystkim wiarygodnym portretem pokoleniowego konfliktu.

” nie jest fanaberią popularnej aktorki, która postanowiła spróbować swoich sił w po drugiej stronie kamery. Greta Gerwig już wcześniej miała na koncie świetne scenariusze pisane do filmów swojego partnera Noah Baumbacha („” i „”), z ikoną kina mumblecore Joe Swanbergiem współreżyserowała „”. Ale „Lady Bird” jest jej samodzielnym debiutem. Zasłużenie nominowanym do Oscara, bo to skromne, ujmujące, perfekcyjnie skrojone i dojrzałe kino.

Ów konflikt matki i córki Gerwig rysuje delikatną kreską, w czym pomagają fenomenalne role Saoirse Ronan i Laurie Metcalf, uhonorowane oscarowymi nominacjami. To nie psychodrama, której bohaterowie wyrzucają sobie winy i piętnują błędy, ale spojrzenie szczere, pełne empatii i niewymuszonego humoru. Gdzieś na końcu tej drogi czeka przecież wzajemne zrozumienie, choć droga do niego jest być może kręta i wyboista.

A przy okazji Gerwig, niejako mimochodem, tworzy wiarygodny portret rodziny w chwili kryzysu (doskonały jest Tracy Letts w roli bezrobotnego ojca Lady Bird), na dodatek kątem oka obserwując Amerykę w przełomowym momencie – tuż po atakach z 11 września, ale jeszcze przed ostatnią recesją. Lecz przede wszystkim „Lady Bird” jest filmem o dojrzewaniu, o miłosnych sukcesach i rozczarowaniach, o pozornie bezdennej przepaści dzielącej wiek szczenięcy od dorosłości i tej dręczącej duszę konieczności dokonywania poważnych życiowych wyborów. Ten cudowny, piekielnie trudny okres wspomina bez fałszywej nostalgii, lecz także bez moralizowania i poczucia wyższości wobec swoich bohaterów. Gerwig kocha ich równo: z ich niezdecydowaniem, brawurą, nonszalancją, młodzieńczą bezmyślnością i naiwnością. I choć snuje bardzo osobistą opowieść, odwołuje się przy tym do uniwersalnych doświadczeń i emocji. Oglądając jej film miałem wrażenie, że siedemnastoletni ja, dorastający w połowie lat 90. na warszawskim blokowisku, i Lady Bird z przedmieść Sacramento dogadaliby się bez trudu.

„Lady Bird”, USA 2017, reżyseria: Greta Gerwig, dystrybucja: UIP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj