Dziennik Gazeta Prawana logo

Pasolini nie zasłużył na tak mierny film. RECENZJA obrazu Abla Ferrary

2 kwietnia 2016, 11:02
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Pasolini
Pasolini/Media
Zamierzony przez Abla Ferrarę filmowy hołd dla Piera Paola Pasoliniego, mimo niezłej roli Willema Dafoe, zamienił się w niedźwiedzią przysługę.

Pasolini, jeden z najbardziej wyrazistych twórców światowego kina, nie zasłużył na tak mierny film. Ferrara nie chciał wprawdzie zrealizować konwencjonalnej biografii włoskiego mistrza, ale w zamian nie umiał zaoferować widzom niczego interesującego. Wbrew intencjom reżysera zawarte w "Pasolinim" połączenie paradokumentalnego minimalizmu i barokowej przesady nie stanowi świadectwa ożywczej różnorodności. Zamiast tego znamionuje raczej bezradność wobec niejednoznacznej i wymykającej się schematom postaci tytułowego bohatera. Klęska "Pasoliniego" to także dowód pogłębiającego się kryzysu twórczego Ferrary. Nie pomogło ani odstawienie używek, ani przeprowadzka do Rzymu – reżyser "Pogrzebu" wciąż nie potrafi wrócić do artystycznej dyspozycji, którą imponował na początku lat 90.

W rozmaitych wywiadach Ferrara powtarza, że uwielbia Pasoliniego, a seans "Dekameronu" ukształtował go jako reżysera. Niestety, w gotowym filmie trudno dopatrzeć się pogłębionej refleksji nad fenomenem włoskiego mistrza. Ekranowy Pasolini zajmuje się głównie braniem udziału w salonowych dysputach i powtarzaniem natchnionych komunałów. Obraz życia intymnego reżysera sprowadza się natomiast do kilku migawek z pospiesznego aktu fellatio dokonanego gdzieś na tyłach rzymskiego dworca. W czasie seansu trudno oprzeć się wrażeniu, że film Ferrary więcej niż o samym Pasolinim mówi nam o wizji europejskiej bohemy zrodzonej w umyśle twardziela z Bronksu.

Porażka amerykańskiego reżysera boli tym bardziej, że pod pewnymi względami faktycznie wydawał się on idealnym kandydatem do realizacji filmu o włoskim mistrzu. Największe dokonania Ferrary – ze "Złym porucznikiem" na czele – miały w sobie właściwą dziełom Pasoliniego ambiwalencję i w podobny sposób zacierały granicę pomiędzy grzechem a świętością. Być może twórcę "Króla Nowego Jorku" zgubiła tym razem własna pycha. Choć Abel Ferrara wypowiada się o swoim bohaterze w sposób pełen pokory, trudno oprzeć się wrażeniu, że na ekranie nachalnie stara się dorównać jego talentowi. Trudno inaczej wytłumaczyć decyzję, by częścią filmu uczynić – zainscenizowane przez Ferrarę – fragmenty niedokończonego scenariusza Pasoliniego "Porno Teo Kolossal".

Sceny te, przedstawiające dwóch neapolitańczyków udających się na poszukiwanie Mesjasza, a ostatecznie trafiających na wielką orgię, stanowią zdecydowanie najsłabszy element filmu. Zamiast – obecnej w twórczości Pasoliniego – refleksji nad seksem, który coraz częściej nie stanowi już strefy wolności, lecz przestrzeń przymusu, na ekranie otrzymujemy pełną przepychu, kiczowatą farsę. Przykro stwierdzić, że jedną z największych wad tej części filmu stanowi niemiłosiernie przeszarżowana kreacja dawno niewidzianego Ninetta Davoliego. Ekranowa obecność ulubionego aktora i kochanka Pasoliniego miała stanowić najważniejszy łącznik pomiędzy wizją Ferrary a światem włoskiego mistrza. W rzeczywistości jego ekranowe zagubienie służy raczej za mimowolną metaforę nieprzystawalności tych dwóch porządków.

Pasolini | Belgia, Francja, Włochy 2014 | reżyseria: Abel Ferrara | dystrybucja: Stowarzyszenie Nowe Horyzonty | czas: 86 min | w kinach od 1 kwietnia

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj