Dziennik Gazeta Prawana logo

"Czas próby": Hollywoodzkie oceany. RECENZJA

29 stycznia 2016, 08:10
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Czas próby
Czas próby/© Disney Enterprises, Inc. All Rights Reserved
Współczesne Hollywood fascynujące się prawdziwymi historiami. Pięć na osiem filmów nominowanych w tym roku do Oscara w głównej kategorii zainspirowały fakty. Kina zalewa fala biografii i historii opartych na autentycznych zdarzeniach. W przypadku "Czasu próby" słowo "fala" jest zresztą bardzo na miejscu.

Craig Gillespie opowiada o akcji amerykańskiej straży przybrzeżnej z 1952 roku. Tankowiec zmierzający do Bostonu w czasie sztormu rozbija się na oceanie na dwie części. Uwięzieni w tonącej rufie marynarze próbują osiąść na mieliźnie, licząc na ratunek. I rzeczywiście, czterech strażników wybrzeża wyrusza w samobójczą misję. Przez zdradliwe wody płyną małą łodzią z nie całkiem sprawnym silnikiem, w czasie najgorszej zawieruchy. Pod wodzą młodego kapitana, który – jak przystało na kino popularne – właśnie się zaręczył.

"Czas próby" to niemal jarmarczna rozrywka. Kamera Javiera Aguirresarobe'a nurkuje razem z łódką miotaną przez nawałnicę i wbija się w sam środek przerażających sztormowych fal. Widzów trójwymiarowego seansu atakują odrywane żerdzie statku i masy wdzierającej się na pokład wody. Reżyser czerpie pełnymi garściami ze starego, dobrego montażu równoległego. Bo kiedy załoga strażników podąża na ratunek, marynarzy na mieliźnie minuty dzielą od pogrzebania żywcem w odmętach oceanu. A przy brzegu stoi ukochana i przywołuje narzeczonego myślami.

Jest w tym filmie coś z blockbusterów lat 90. Prostota emocji, jednowymiarowi bohaterowie, pozbawieni mroku i problemów psychologicznych. Gdyby przymknąć oczy, nawet grający ratownika Chris Pine, z grzywką zaczesaną na bok przypomina młodego Leonardo DiCaprio z czasów "Titanica". Decydenci hollywoodzkich studiów docenili już dorosłych widzów, proponując im rozrywkę z wyższej półki, w której jak w nolanowskim "Batmanie" odbija się gorzka współczesność. Ale nastolatkom wciąż pokazują filmy o dzielnych chłopcach. Oczywiście, z ilustracyjną muzyką i w gwiazdorskiej obsadzie: poza Pine'em są tu m.in. Cassey Affleck i Eric Bana. Ale i tak najbardziej przykuwają uwagę zdjęcia prawdziwych uczestników akcji w tle napisów końcowych.

Nie da się ukryć: sprawdzone metody i stare triki działają. "Czas próby" ogląda się w napięciu. Mroczne obrazy oceanu odwołują się do marynistycznych mitów, a finałowy pocałunek (bo przecież nie jest zbyt wielką tajemnicą, że ta opowieść skończy się pocałunkiem) to idealny moment na westchnienie i chwilę marzeń. Ten film oferuje dokładnie tyle, ile można się po nim spodziewać. Ale czy aby na pewno o taką rozrywkę i takie happy endy walczyliśmy?

Czas próby | USA 2015 | reżyseria: Craig Gillespie | dystrybucja: Disney | czas: 119 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj