Dziennik Gazeta Prawana logo

"Nadejdą lepsze czasy": Nie jesteśmy robakami. RECENZJA głośnego filmu Hanny Polak

27 listopada 2015, 08:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nadejdą lepsze czasy
Nadejdą lepsze czasy/Media
Historia zawsze dzieje się na naszych oczach, tylko nie zawsze te oczy chciałyby być nasze – pisał Wiesław Myśliwski w "Ostatnim rozdaniu". W "Nadejdą lepsze czasy" Hanny Polak mądre i wrażliwe oczy reżyserki stają się wzrokiem oglądającego.

Jula jest taka jak inni, jak mniej więcej wszystkie dziewczynki w jej wieku. Stara się wyglądać dobrze, burzy hormonów typowej nastolatki towarzyszą marzenia, fantazje i bunty. Ale Jula nie jest typowa. Jej domem jest bowiem wysypisko śmieci znajdujące się dwadzieścia kilometrów od centrum Moskwy. Miasto w mieście, państwo w państwie. Tu każdy dzień przypomina walkę o przetrwanie. – – dodaje jedna z bohaterek. – . Nie są – Jula razem z mamą codziennie z gór śmieci wydobywa resztki jedzenia lub inne materiały pozwalające przeżyć kolejny dzień. Czasami trafi się zepsute radio, szminka czy prawie nieużywana kurtka na zimę. Złom wymienia się w skupie na alkohol, pije się tutaj na potęgę. Żeby zapić rozżalenie, złość i nienawiść do rzeczywistości, z którą i tak nie można walczyć.

Hannę Polak na swałkę zaprowadzili mali bohaterowie jej wcześniejszego dokumentu – "Dzieci z Leningradzkiego" – nakręconego wspólnie z Andrzejem Celińskim. Reżyserka zaczęła studia na słynnym moskiewskim WGiKu, pomagała mieszkańcom wysypiska materialnie, równolegle kręcąc o nich film. Każda historia to odrębny los. Na wysypisko trafia nie tylko tak zwany element, także lekarze, nauczyciele, urzędnicy. Przyglądamy się, jak zmieniają się ich twarze, bohaterowie kurczą się w sobie, zanikają od wewnątrz. Wielu odchodzi, znika, zapija się na śmierć, choruje, wpada pod koparki. Jula przez czternaście lat z dziewczynki przeistacza się w kobietę – zakochuje po raz pierwszy, ma różne problemy, wychodzi z nich.

Wybitny dokument Hanny Polak jest w istocie opowieścią uniwersalną, o światach, które nigdy się ze sobą nie zderzą. W scenie, w której Jula stojąc na hałdzie śmieci, patrzy z nadzieją na odległe, z naszej perspektywy dosyć odrażające blokowiska, przypomniały mi się "Dziewczęta z Nowolipek" Poli Gojawiczyńskiej. Dla Bronki czy Kwiryny wyjście do Ogrodu Saskiego z Nowolipek było wyzwaniem nie do pokonania, bo to był inny, lepszy świat, do którego nie miały dostępu. Były skazane na Nowolipki, z wyrokiem drugorzędności. Jula myśli o sobie tak samo. Przypisanie do określonego miejsca oznacza podpisanie paktu na los, sytuację bez wyjścia. Ale w Juli apatia walczy z determinacją. Jest naprawdę fajną, mądrą dziewczyną. Czuje, że mimo wszystko uda się jej znieważyć śmierdzące status quo, wyprowadzi mamę i siebie ze śmietnika. Że jeszcze nadejdą lepsze czasy.

NADEJDĄ LEPSZE CZASY | Polska, Dania 2014 | reżyseria: Hanna Polak | dystrybucja: Against Gravity | czas: 110 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj