Dziennik Gazeta Prawana logo

"W cieniu kobiet": Żona, mąż, kochanka... w odwiecznym potrzasku

10 listopada 2015, 11:13
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
W cieniu kobiet
W cieniu kobiet/Media
Philippe'a Garrela, twórcę "Powiewu nocy" i "Zwyczajnych kochanków", uważa się za najbardziej konsekwentnego spadkobiercę Nowej Fali. Niektórzy widzą w nim kontynuatora dzieła Jean-Luca Godarda.

W jego najnowszym filmie, zatytułowanym "W cieniu kobiet", znów łatwo odnaleźć inspiracje nowofalowe. Mówi się, że spora w tym zasługa również znakomitego współscenarzysty obrazu, Jean-Claude Carriere'a, który niegdyś pracował z Godardem. Film jest oszczędny w środkach, zrealizowany w ascetycznej czerni i bieli, ma wszechwiedzącego narratora. Gdyby w którymś momencie na ekranie nie pojawił się telefon komórkowy, nie byłoby wiadomo, do jakiej epoki przypisać bohaterów Garrela. Nie zdradzają tego ani moda, ani wystrój wnętrz, ani zachowanie postaci. Te są wszak ponadczasowe i nieporadnie wikłają się w odwieczny trójkąt zależności: żona – mąż – kochanka.

Pierre i Manon są małżeństwem i partnerami zawodowymi. Razem tworzą niezależne filmy dokumentalne. To jednak on zdaje się w tym związku dominować i dyktować warunki. Ona poświęciła dla niego swoje aspiracje. Wierzy, że jest geniuszem, który z jej pomocą kiedyś osiągnie zasłużony sukces. Ten układ funkcjonowałby całkiem dobrze, gdyby w życie małżonków nie wkradła się zdrada. On zdradza bez wyraźnego powodu. Po staroświecku tłumaczy sobie, że potrzeba spełnienia seksualnego poza małżeństwem wynika z natury jego płci, a z tą nie sposób walczyć. Manon zdradza, bo czuje, że mąż ją zaniedbuje i nie dostrzega jej. Pomiędzy nimi jest "ta druga" – młoda kochanka, której Pierre nie potrafi porzucić.

Być może, opowiadając tę prostą historię, Garrel chciał dowieść, że natura ludzkich relacji zawsze jest ta sama. A jednak jego bohaterowie zdają się anachroniczni. Chwilami można by pomyśleć, że mamy do czynienia z dramatem mieszczańskim z przełomu XIX i XX wieku. Mężczyzna w tym trójkącie okazuje się zupełnie bezbarwny, jego największą wartością jest to, że jest mężczyzną. Pierre nieco po młodopolsku pożąda kobiety, a potem nienawidzi jej za to, że z duchowych wyżyn ściągnęła go na poziom cielesności. Żona i kochanka pozwalają mu być, jakim jest. Żadna z kobiet w filmie nie egzystuje bez niego, to on wyznacza im miejsca w miłosnym układzie. Philippe Garrel powiedział, że nakręcił film o triumfie miłości, ale miłość we "W cieniu kobiet" jest czymś umownym. Mówi się o niej, odmienia się ją przez przypadki, ale się jej nie widzi ani nie czuje.

W CIENIU KOBIET | Francja, Szwajcaria 2015 | reżyseria: Philippe Garrel | dystrybucja: Spectator | czas: 73 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: recenzja
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj