Dziennik Gazeta Prawana logo

"Marsjanin": Matt Damon sam na obcej ziemi

2 października 2015, 06:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Marsjanin
Marsjanin/Media
Fantastyka znów jest naukowa. Przynajmniej w "Marsjaninie", najlepszym od wielu lat filmie Ridleya Scotta.

Matt Damon całkiem niedawno – bo w "Interstellar" – zagrał rolę astronauty pozostawionego na pastwę losu w kosmosie. Tym razem gra astronautę, który uznany przez kolegów z załogi za zmarłego, został sam na Marsie. Na szczęście "Marsjanin" jest wszystkim, czym nie był nadęty i bełkotliwy film Christophera Nolana. To inteligentna rozrywka, która nie udaje filozoficznego traktatu. Przygodowa fantastyka, która nie potrzebuje żadnych kosmicznych najeźdźców, bo Czerwona Planeta sama w sobie jest wystarczająco groźna.

Mark Watney siedzi więc w marsjańskiej bazie i kombinuje, jak przeżyć. Szanse ma niewielkie: następna wyprawa załogowa przyleci tam dopiero za cztery lata, a on nie ma nawet kontaktu z Ziemią. I nawet gdy już go nawiąże, to przecież drogą radiową nie otrzyma potrzebnego sprzętu, wody, pożywienia. Musi więc radzić sobie sam. Dobrze, że jest inżynierem i botanikiem, więc używając tego, co ma pod ręką, będzie w stanie powalczyć o przetrwanie, a nawet założyć sobie hodowlę ziemniaków. Tymczasem na Ziemi – gdy już NASA zorientowała się, że ma problem z marsjańskim rozbitkiem – trwa gorączkowa próba zorganizowania akcji ratunkowej.

Samotność w ekstremalnych warunkach to stały temat filmów Ridleya Scotta. Opisywał ją tak samo w "Obcym", jak i w "Helikopterze w ogniu", do pewnego stopnia nawet w "Gladiatorze" i "Łowcy androidów". Nic zatem dziwnego, że zachwycił się świetną (wydaną także w Polsce) powieścią Andy'ego Weira. "Marsjanin" jest od tamtych filmów opowieścią zdecydowanie lżejszą: bohater co prawda wystawiany jest na coraz cięższe próby, ale nieustanne napięcie jest równoważone wysokiej jakości humorem. Scenariusz szczęśliwie zachował lekkość i wdzięk literackiego oryginału, a przede wszystkim naukową wiarygodność. Chociaż kolejne odkrycia dotyczące Marsa – ogłoszone już po publikacji książki i realizacji filmu – obaliły część pomysłów Weira, to jednak "Marsjanin" pozostaje dziełem, które słowo "nauka" w haśle "science fiction" traktuje najzupełniej poważnie.

MARSJANIN | USA 2015 | reżyseria: Ridley Scott | dystrybucja: Imperial-Cinepix | czas: 141 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj