Dziennik Gazeta Prawana logo

"Do utraty sił": Najtrudniejsza walka Jake'a Gyllenhaala

11 września 2015, 08:41
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Do utraty sił
Do utraty sił/Media
Podczas seansu "Do utraty sił" pierwsze, co rzuca się w oczy, to szacunek jego twórców dla klasycznych filmów o boksie. Drugie – realizm.

Kiedy w kinach w 1976 roku debiutował "Rocky" Johna G. Avildsena, a cztery lata później "Wściekły byk" Martina Scorsese, najważniejsze – obok wyrazistego bohatera – było społeczne tło tych opowieści. Twórcom udawało się przede wszystkim uchwycić samotność pięściarzy. Ich dzieciństwo albo w domach dziecka, albo w rozbitych rodzinach. Tu i tu nie było dla nich wzorca męskości, który mogliby naśladować. Nic dziwnego, że kontestowali otaczającą ich rzeczywistość. Eksperymentowali z narkotykami i alkoholem, nie szanowali autorytetów, rozrabiali na ulicy, nie umieli kochać. Z rynsztoka wyciągał ich zazwyczaj trener, który kumulujące się w nich emocje pomagał im przekuć na sukcesy na ringu. Klub bokserski zastępował im dom, zwycięstwo w kolejnych walkach stawało się celem. Intensywne treningi pomagały zerwać z uzależnieniami. Boks okazywał się nie rozrywką, a szkołą życia, prowadził w stronę adaptacji do środowiska.

Antoine Fuqua jest z tą tradycją wzorowo zapoznany. Swojego bohatera Billy'ego Hope'a (napakowany Jake Gyllenhaal, który znów eksperymentował z wagą dla roli) kreuje na modłę głównych postaci z tamtych filmów. Billy jest wychowankiem domu dziecka, gdzie poznał swoją obecną żonę Maureen (Rachel McAdams). Ma na koncie kilka niehonorowych zachowań: pobicia, napaści, grabieże, narkotyki. Przez długi czas był częścią marginesu, z którego przed laty wyciągnął go trener boksu. Kolejne sukcesy na ringu spowodowały, że dziś Billy jest u szczytu kariery.

Właśnie w tym momencie Fuqua rozpoczyna swoją historię, w którą wprowadza nas po omacku. Na dzień dobry myli tropy, robi zamieszanie. Kiedy pierwszy raz widzimy Maureen, nie przypomina kochającej żony. Menedżerowie i trenerzy też nie wydają się sympatyczni. Kto stoi po stronie Billy'ego, a kto chce jedynie stać przy jego korycie? Dla widza sytuacja szybko się klaruje, ale nie dla Billy'ego. To on będzie musiał w "Do utraty sił" stoczyć najtrudniejszą walkę – z życiem. Rozeznać się w świecie poza ringiem i poukładać go sobie.

Reżyserowi świetnie udaje się te dwie rzeczywistości oddzielić: kiedy Billy staje na ringu, kamera po prostu wariuje. Między linami tańczy piruety, obrywa razem z bohaterem, traci ostrość, kiedy bokser zarobi akurat w oko. Kiedy schodzimy z ringu, wszystko traci sens i tempo: fabuła wpada w koleiny banału, na ekranie nic się nie dzieje, zaczyna wiać nudą, nieporadny mężczyzna staje się coraz bardziej irytujący. I już nie mamy wątpliwości: tak właśnie czuje się Billy, kiedy nie stymuluje go adrenalina wywołana walką.

Nie mam wątpliwości, że na potrzeby filmu Fuqua zagłębił się w życie rzeczywistych bokserów. Realizm ich egzystowania w dwóch światach podkreślają zresztą prawdziwe postaci ze świata boksu, które pojawiają się na ekranie. Fani tego sportu rozpoznają nie tylko konferansjerów i komentatorów walk, ale też bokserów. Wiarygodność "Do utraty sił" wykracza poza zmasakrowane po walce ciała. Dosięga również bokserskiej psychiki.

DO UTRATY SIŁ| USA 2015 | reżyseria: Antoine Fuqua | dystrybucja: Forum Film | czas: 124 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj