Dziennik Gazeta Prawana logo

"Buntownik bez powodu": Wybrańcy umierają młodo [RECENZJA]

19 września 2014, 08:41
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Buntownik bez powodu
Buntownik bez powodu/AKPA
"Buntownik bez powodu" idealnie trafił w zbiorową podświadomość, i do dziś pozostaje aktualny, niezależnie od kolejnych rewolt, rebelii i skandali.

Po drugiej wojnie światowej kino hollywoodzkie nie potrafiło, ale również nie miało pomysłu na to, w jaki sposób opowiadać o problemach młodych ludzi w Ameryce. Czy tematem przewodnim powinna być wojna, cierpienie czy może infantylne opowieści o pierwszych zakochaniu, konfliktach rówieśniczych w gronie nastolatków? Nicholas Ray w zasadzie jako pierwszy spróbował pokazać w Hollywood prawdziwe nastroje ówczesnych osiemnastolatków. Piętnaście lat od kapitulacji Niemiec młodzi ludzie mieli dosyć powagi, starali się odnaleźć w rzeczywistości na nowo. Ich problemy nie wiązały się z sytuacją międzynarodową czy publiczną, ale prywatną, intymną. Chodziło o kłopoty z tożsamością, niemożność nawiązywania właściwego kontaktu z rodzicami, osobowościowe zagubienie wywołane dojrzewaniem. Ray pokazał te dylematy bez retuszu, chociaż w kilku ważnych fragmentach musiał iść na ustępstwa wobec cenzury obyczajowej.

W "Buntowniku bez powodu" rzeczywistość dzieli się na dwie odrębne części. Strefę ludzi dorosłych, zbyt poważnych, zasklepionych w surowych zasadach, nietolerancyjnych oraz frenezję zagubionej młodości szukającej zrozumienia u starszych, ale nieznajdującej jej. Żeby ów odważny koncept mógł się powieść, Nicholas Ray musiał znaleźć świeże, nieograne wcześniej twarze aktorskie. Trafił najlepiej jak tylko możliwe. Odnalazł Jamesa Deana. W "Buntowniku" Dean stworzył portret, z którym natychmiast zidentyfikowali się młodzi ludzie na całym świecie. Bunt Starka nie miał jednoznacznego powodu, argumentem była bolesna egzystencjalna rana ropiejąca wobec nierozumienia, braku prawdziwych ambicji i niespełnionych marzeń o przyjaźni i miłości. Przyjaźń była nawet w tym kontekście ważniejsza od seksu, oznaczała zrozumienie, którego młodym ludziom brakowało najbardziej.

"Buntownik bez powodu" ma również czarną legendę. Troje aktorów grających w nim główne role umarło młodo, w dramatycznych okolicznościach. James Dean w wieku 24 lat zginął w wypadku samochodowym, Natalie Wood utonęła, a Sal Mineo został zamordowany. W wydanych w tym roku "Filmidłach" Agnieszki Osieckiej, zbiorze szkiców filmowych poetki, znalazła się także recenzja "Buntownika bez powodu". Osiecka pisała o Deanie: – . Po wielu latach trudno jednoznacznie oceniać jego aktorstwo. Wyrokować, co u Deana było nowatorskie, co jednak przesadzone. Idealnie trafił w filmowy czas: spotkał utalentowanych reżyserów, którzy potrafili złapać w locie wielki czas Jamesa. Nie ma żadnego znaczenia detektywistyczne śledztwo, czy James Dean był rzeczywiście podobny do Jima Starka z "Buntownika bez powodu", czy popkulturowo wymyślił siebie na modłę bohatera filmu, na pewno jednak jego legendy nie można było zaprogramować. Legendę tworzą czasy.

Najwidoczniej James Dean uruchomił w połowie lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku nieoczywistą potrzebę intymnego sprzeciwu wobec spraw niekoniecznie wielkiej wagi: surowego wychowania rodziców, braku miłości, poczucia odrzucenia, nadziei na udane życie erotyczne. "Buntem bez powodu" idealnie trafił w zbiorową podświadomość, a jego mit zupełnie się nie zdewaluował, niezależnie od kolejnych rewolt, rebelii i skandali. Nie zestarzał się zresztą ani on, ani nawet jego fryzura. W 1955 roku, kiedy kręcono "Buntownika bez powodu", obowiązywały zabawne grzywki na żelu, dzisiaj szczyt obciachu, tymczasem niesforne fale Deana wciąż są na fali. Marilyn Monroe powiedziała po jego śmierci: Wciąż brakuje ich obojga. Wybrańcy bogów umierają młodo, zostają na zawsze.

BUNTOWNIK BEZ POWODU | USA 1955 | reżyseria: Nicholas Ray | dystrybucja: Stowarzyszenie Nowe Horyzonty | czas: 111 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj