Dziennik Gazeta Prawana logo

"Wojownicze żółwie ninja": Gadzi superbohaterowie

8 sierpnia 2014, 10:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wojownicze żółwie ninja
Wojownicze żółwie ninja/Paramount Pictures
Wojownicze żółwie ninja to fenomen, który łatwo zbyć wzruszeniem ramion. Ot absurdalny pomysł ze zmutowanymi gadami broniącymi Nowego Jorku przed złem. Tymczasem żółwie, szybko przez popkulturę upupione i sprowadzone do poziomu rozrywki dla dzieci, powstały przecież jako produkt kontrkulturowy.

Stworzony przez Kevina Eastmana (wydawcę kultowego magazynu komiksowego "Heavy Metal") i Petera Lairda komiks o żółwiach był parodią popularnych historii o superbohaterach, m.in. marvelowskiej serii o Daredevilu czy "Ronina" Franka Millera. Tyle że wokół opowieści pomyślanej jako jednorazowy wygłup dla raczej dojrzałych – i świadomych kulturowych nawiązań – czytelników udało się mimochodem zbudować małe imperium.

"Wojownicze żółwie ninja", już piąty kinowy (bo dochodzą do tego liczne seriale) film o bohaterskich gadach, trafiają na ekrany kin zaledwie kilka tygodni po 30. rocznicy premiery komiksu. Jeśli jednak ktoś liczył na to, że obraz Jonathana Liebesmana będzie bliski oryginalnej historii, może pożegnać się z marzeniami. Prawa do filmów o żółwiach ma teraz stacja Nickelodeon, więc wiadomo od razu: to produkcja przeznaczona przede wszystkim dla małych chłopców. Oni będą bawić się świetnie, nie zwracając uwagi na to, że "Wojownicze żółwie ninja" AD 2014 to przede wszystkim wybuchowa akcja, ale za to niemal kompletny brak scenariusza.

Bo fabuły rzeczywiście prawie tu nie ma: Leonardo, Donatello, Michelangelo i Rafael wraz z pomocą swojego mistrza szczura Splintera oraz dociekliwej dziennikarki April O'Neil (Megan Fox, niestety aktorsko jak zwykle okropna) muszą stanąć do walki ze złowrogim Shredderem, szefem tajemniczego Klanu Stopy. We wszystkim macza też palce złowieszczy biznesmen Erich Sachs (William Fichtner), odpowiedzialny za śmierć ojca April.

Głównym producentem "Żółwi" jest Michael Bay, więc wiadomo, czego się spodziewać. Bijatyka goni bijatykę, marne żarty popędzają łopatologiczne dialogi, a i tak wiadomo, że wszystko skończy się pomyślnie, bo przecież nie można rezygnować z potencjalnych sequeli (Fichtner przyznał zresztą, że podpisał kontrakt na trzy części "Wojowniczych żółwi ninja"). Udało się co prawda zmieścić odrobinę anarchicznego klimatu komiksów Eastmana i Lairda, ale to oczywiście nie wystarcza, żeby rodzice w czasie seansu nie spoglądali nerwowo na zegarek. Dziewięcioletni ja bawiłby się pewnie nieźle, starszy o prawie trzy dekady przede wszystkim wyczekiwałem napisów końcowych.

WOJOWNICZE ŻÓŁWIE NINJA | USA 2014 | reżyseria: Jonathan Liebesman | dystrybucja: UIP | czas: 101 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj