Okazuje się, że dopiero kryzys tożsamości, jaki przeżywa sympatyczny samolot Dusty, pozwolił na stworzenie animacji, przy której nieźle bawić mogą się także dorośli.

Reklama

Pierwsza część serii (a świetny wynik w box office sugeruje, że możemy spodziewać się co najmniej trzech odsłon podniebnych przygód) była próbą kontynuacji międzynarodowego sukcesu filmu "Auta". Pomysł na ożywienie maszyn w narracji przeznaczonej dla najmłodszych widzów zrodził się w głowie producentki Darli K. Anderson, która po spektakularnym sukcesie kasowym "Aut" wielokrotnie podkreślała, że zarówno Pixar, jak i Disney przez kilka lat nie widziały potencjału frekwencyjnego w jej pomyśle. Okazało się jednak, że sentyment do motoryzacji oraz powrót do antropomorfizacji maszyn, który był tak popularny chociażby w dobranockach z przełomu lat 80. i 90., okazał się strzałem w dziesiątkę.

"Samoloty" z 2013 to prawdopodobnie jedna z najmniej oryginalnych produkcji Disneya, zrealizowana na przepisie, który tak świetnie sprawdził się w animacji na temat czterech kółek. Nieco nieśmiały i nieporadny samolot Dusty cierpi na lęk wysokości, który w heroiczny sposób pokonuje wraz z rozwojem fabuły filmu, by ostatecznie stać się legendarnym samolotem "wyścigowym". Podobnie jak w "Autach", widz otrzymał sporą dawkę gagów sytuacyjnych przeznaczonych raczej dla młodszych widzów oraz katalog postaci reprezentujących różne modele i typy latających maszyn. Nie zabrakło także zróżnicowania etnicznego, chociaż prym wiodą tu maszyny wyprodukowane w Ameryce, a całości towarzyszy melancholijne podejście do lokalnej produkcji z blachy i stali.

W drugiej części serii widz dowiaduje się, że błyskotliwa kariera Dusty'ego musi zakończyć się z powodów mechanicznych. Samolot nie będzie w stanie się już ścigać i przypadkowy pożar na lotnisku uświadamia mu, że jego nową misją w życiu może okazać się walka z pożarami lasów. Dusty przyłącza się do drużyny odważnych samolotów oraz innych maszyn, które wspierają je w walce z ogniem. W szeregach podniebnych strażaków na nowo uczy się, jakie jest prawdziwe znaczenie przyjaźni, lojalności, a przede wszystkim obywatelskiego obowiązku.

Całą recenzję Katarzyny Grynienko czytaj w portalu Stopklatka.pl>>>